Zarówno Juliusz Słowacki w dramacie „Kordian” jak i Zygmunt Krasiński w „Nie-boskiej komedii” ukazali czytelnikom świat bohaterów romantycznych. Świat pełen rozważań nad sensem życia i rozmyślań o człowieku, jego możliwościach, celu w życiu. Główni bohaterowie – Kordian i Mąż – są poetami, patrzącymi na świat oczami duszy. Kordian jest piętnastoletnim młodzieńcem – smutnym, posępnym, myślącym o śmierci. Tęskni nie wiadomo do czego, wydaje mu się, że jest rozwiany przez wiatr, a jego świat nie ma żadnych kolorów. Jest pełen uczuć i żądz, jednak ciągle się waha przed ich wypełnieniem. Emocje którymi się kieruje są bardzo ulotne, bez jakiejkolwiek harmonii. Chce poczuć coś wyjątkowego, otrzymać od Boga siłę i motywację do działania. Prosi Boga, żeby wyzwolił go od towarzyszącego mu niepokoju i objawił mu cel życia. Kordian chciałby czymś żyć, mógłby poświęcić się dla sprawy, zrobić wszystko by realizować swoje postanowienia, a nawet oddać za nie życie. Pragnie być podziwiany, widzi siebie jako kogoś ważnego, ostatecznie jednak swoje marzenia o sławie nazywa głupstwem i dziecinadą. Brak mu jednak wiary w siebie, w spełnienie własnych pragnień. Sam twierdzi, że jest przeciwieństwem reszty ludzi, zamiast przeć do przodu, ciągle wraca do punktu wyjścia, boi się przyszłości. Wszystko go zatrzymuje: brak pewności siebie, młodzieńczej siły i zapału, a nawet przesądy. Ciągle się waha, nie potrafi żyć pełnią życia, brak mu na to odwagi. Twierdzi, że nie jest w stanie rozwiązać zagadek świata. Wie, że mnożą się tajemnice go otaczające, jednak nie jest ich ciekawy – nie chce ich odkryć, z góry zakłada, że mu się nie powiedzie. Mówi, że potrzebuje nowej siły, nowej drogi, którą mógłby podążać. Sam o sobie mówi, że w tym momencie życia jest jak Krzysztof Kolumb, który ze smutkiem w sercu wypływa na nieznane oceany. Jest zamknięty w tajemniczym świecie, którego nie potrafi się wydostać. Nie umie się wyrwać z otępienia, w którym się znajduje. Twierdzi, że zawsze będzie nikim, bo pełen wątpliwości nie wierzy, że cokolwiek może mu się w życiu udać. Mąż w przeciwieństwie do Kordiana ma władzę i jest „kimś”. Z wrażliwego poety przeistacza się w pełnego nienawiści do swoich wrogów władcę. Cieszy go nieszczęście jego przeciwników – krzyczących ku niebu, potępionych, przegranych. W rewolucyjnym chaosie potrafi właściwie ocenić sytuację, wie, że radykalny przewrót na ziemi nie zmieni układów społecznych, a dawną arystokrację zastąpi nowa. Zna on także wady swojej warstwy, a mimo to obejmuje przywództwo. Rozumie bezsens tego przelewu krwi i całego przewrotu. Sam jest na łożu...