Jan Kochanowski zdecydowanie jest jednym z najwybitniejszych twórców polskiego renesansu. Zasłynął wprowadzeniem do literatury nowych gatunków literackich, np. trenów, które zadedykował swojej ukochanej córce Urszulce. Jednak przez całe swoje życie tworzył także fraszki, które zebrał w trzech księgach. Są to krótkie i żartobliwe wierszyki, które opisują niemalże każdą sytuację, w jakiej znalazł się poeta, gdy żył. Poruszają problemy dotyczące ludzkiego losu, ale również konkretnych zachowań bądź osób bez względu na miejsce zamieszkania czy stan, do którego należały.Fraszki są utworami spełniającymi wszelakie zasady renesansowe, gdyż dotyczą człowieka, który w tamtym okresie był w centrum zainteresowania. Poeta jako podmiot liryczny każdego wiersza opisuje w sposób humorystyczny zwyczajny żywot osób, które udało mu się poznać i z którymi spędzał czas, stykając się z ich troskami i życiowymi historiami. Dzięki temu fraszki mają charakter rzeczywisty, gdyż ich treść odnajduje odzwierciedlenie w codzienności każdego z nas. Jednym z najpopularniejszych utworów tego gatunku jest wiersz pt. "Na lipę", który prezentuje refleksyjny zachwyt człowieka nad pięknem otaczającego go świata - w tym przypadku podmiot zwraca uwagę na tytułową lipę. Przypisuje się temu drzewu umiejętność mówienia ludzkim głosem, dzięki czemu zachęca wszystkich do odpoczynku w cieniu jego gałęzi, gdzie można się zrelaksować i nabrać chęci do życia. Kochanowski również często korzystał z tych "uzdrawiających" mocy, tworząc oraz rozmyślając pod lipą. Natomiast utwór "Na dom w Czarnolesie" to pochwała i świadectwo renesansowych wartości, które tak bardzo różniły się od tych spotykanych w średniowieczu. Poeta wymienia to, czego potrzebuje do szczęścia. Nie pragnie spektakularnych i zjawiskowych rzeczy, a jednocześnie jest wdzięczny Bogu za to, co otrzymał do tej pory. Zwraca także uwagę na to, że najważniejsze jest czyste sumienie, a wartości materialne w ostatecznym rozrachunku tak naprawdę nie będą brane pod uwagę.We fraszce "O doktorze Hiszpanie" autor podejmuje temat zabaw i biesiad. Tytułowy bohater to ktoś, kogo Kochanowski znał. I kiedy lekarz podczas jednej z uczt, gdzie nie brakowało alkoholu, pragnie iść do swojego pokoju, pozostali postanawiają udać się tam razem z nim. Oczywiście nie zapominają o winie, a gdy doktor nie chce ich wpuścić, wyważają drzwi, aczkolwiek ostatecznie on poddaje się ich namowom. Tym samym Kochanowski obnaża słabość doktora i wręcz kpi z niej, bo jako...