Ignacy Krasicki jest nadwornym poetą króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, a jednocześnie członkiem senatu oraz duchownym. W związku z tymi godnościami ma on możliwości obserwacji polskiej szlachty, która w sposób absurdalny piętnuje króla. Satyra została napisana aby przeciwstawić się panującym zwyczajom oraz skrytykować rządy króla. Za pierwszą wadę Krasicki wytyka mu brak królewskich korzeni, podkreśla, że osoba która urodzi się w pałacu od początku posiada wrodzoną umiejętność rządzenia, której Poniatowski nie miał. Po tych słowach przedstawia rolę poety na dworze królewskim. Następnie wraca do zaostrzonych słów krytyki pytając dlaczego to on jest królem, a nie podmiot liryczny, który również może się poszczycić licznymi zaletami. Zarzuca Poniatowskiemu, że awansował zbyt szybko na króla, co powoduje fałszywy szacunek u poddanych i nie wzbudza wśród nich strachu. Kolejną wadą, którą omawia Krasicki jest Polskie pochodzenie króla oraz jego młody wiek. Podkreśla iż człowiek wraz z wiekiem zdobywa swoją mądrość a on miał zaledwie trzydzieści lat gdy wstępował na tron. Za chwilę mówi jednak, iż Poniatowski w tym względzie nieco się poprawił i jeszcze trochę czasu upłynie a szlachta polska zacznie wołać, że król jest za stary. Ostatnimi wadami jakie wymienia Ignacy Krasicki są dobroć i umiłowanie do książek i nauki. Zarzuca królowi, jakoby ten gorszył przez to całe społeczeństwo. Podkreśla również, że taką postawą żaden władca nie uzyska należnego szacunku u swoich poddanych i doprowadzi do ich bezkarności. Jak widać na pierwszy rzut oka są to zarzuty absurdalne, bo dotyczą zalet (np. dobroć), bądź cech neutralnych (np. młody wiek). Swoją satyrę zakańcza apostrofą do...