Pani Rollinson

Jestem starszą, niewidomą kobietą i matką. Życie chciało też, abym została wdową. Przeszłam w życiu wiele, ale aresztowanie mojego syna przez władze carskie było jednym z najboleśniejszych sytuacji w moim życiu. Kiedy błagałam Nowosilcowa o łaskę dla mojego syna bardzo się bałam. Szczególnie, że Senator samym moim przebyciem był oburzony. Przyjął mnie tylko dlatego, że wstawiła się za mną księżna. Kiedy coś do niego mówiłam, kiedy błagałam go o łaskę dla syna kpił ze mnie. Często też mnie ignorował. Czułam się przy nim jak "nikt". Czułam, że najchętniej chciałby się mnie pozbyć. Jakie to było upokarzające, gdy ja, cierpiąca matka, której syna prześladują władze carskie czuje się ignorowana, odepchnięta, niezrozumiana. Byłam wtedy taka samotna, nieszczęśliwa. Tak bardzo tęskniłam za synem - moim jedynym synem. Nie mogłam znieść myśli wiedząc, że mój ukochany syn jest niewinnie torturowany, że go aresztowano bez powodu. Senator w rozmowie ze mną mówił, że nic nie wie o sprawie mojego syna. Obiecywał jednak, że zbada sprawę. Później się jednak okazało, że mnie okłamał. Nie miał zamiaru tego robić. Chciał się tylko mnie pozbyć. Och! Nigdy nie spotkałam tak zakłamanego, obłudnego, obojętnego na ludzki los człowieka! Jak bardzo nienawidziłam go wtedy! W tym wszystkim narastała we mnie ogromna rozpacz i bezradność, bo nie mogłam pomóc mojemu synowi. I jeszcze większa nienawiść do Senatora i oprawców. Jakie to było okropne uczucie. Jak bardzo ból przeszywał moje cierpiące serce i konającą duszę z tęsknoty za synem...