"Przedwiośnie" jest chyba najbardziej dojrzałą artystycznie i ideologicznie powieścią Żeromskiego. Pisana ona była na przestrzeni kilku lat, od 1921 do 1924, czyli niedługo po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Dystans jednak tych kilku lat od 1918 roku pozwolił jednak pisarzowi dokonać rewizji przedwojennych mitów, marzeń i projektów, które w nowej Polsce miały zostać zrealizowane. Konstruując postać swego głównego bohatera, oparł się na świadectwie dwóch polskich emigrantek, zamieszkałych w Baku, które opowiedziały mu o losie tamtejszej polonii, szczególnie młodzieży. Zatem Cezary Baryka mógł być postacią autentyczną, w sensie wcielenia losu wielu jemu podobnych młodych ludzi.

Pierwsza część zatytułowana jest "Szklane domy" i przedstawia historię rodziny Baryków. Ojciec Seweryn, był urzędnikiem przemysłu naftowego, oficerem wojska polskiego, w momencie wybuchu I wojny światowej, został powołany na front. Czternastoletni wówczas Cezary wszedł w trudny okres buntu wobec wszelkich autorytetów, w domu i poza nim. Został wydalony ze szkoły z powodu pobicia dyrektora, wypowiedział posłuszeństwo matce. Zbiegło się to z wybuchem rewolucji bolszewickiej w Baku w 1917 roku. Cezary entuzjastycznie reaguje na "porządki", jakie zaprowadzają komuniści, burząc stary ład. Ochoczo uczestniczy w wiecach i pokazowych egzekucjach przeciwników rewolucji, ideologia powszechnej równości, braterstwa i solidarności jest mu bliższa i związek z własną matką, której walki o przetrwanie w tych trudnych czasach nawet nie dostrzega. Dopiero śmierć matki w czasie robót publicznych, ograbienie jej trupa nawet ze ślubnej obrączki oraz praca przy grzebaniu trupów po rzezi, jakiej dopuścili się w rewolucyjnych szale i chaosie Tatarzy na Ormianach odkrywa mu drugie, przerażająco realne oblicze rewolucji.

Baryka spotyka wtedy swego schorowanego już ojca, który namawia go na podróż do Polski. Dla Seweryna to powrót do ojczyzny, dla Cezarego wyprawa w nieznane, w poszukiwaniu sensu życia. Seweryn wiedząc, ze może nie wytrzymać trudów wędrówki, opowiada synowi o kraju szklanych domów, jakim miałaby być Polska. Pomysł budowy szklanych domów, miał uzdrowić zrujnowaną zaborami i wojną gospodarkę Polski oraz polepszyć warunki bytowe (higieniczne) jej mieszkańców. Nadmorska huta szkła z piasku dostarczanego siłą wody morskiej miała wytapiać szklane tafle, z których następnie budowano ekonomiczne i ekologiczne domy. Były one za pomocą systemu kanalików w ścianach ogrzewane lub chłodzone, w zależności od pory roku, przez płynącą w nich wodę. Szklane domy miały również duże walory estetyczne, można je było zdobić kolorami, wkomponować w otaczający krajobraz. Czystość i higieniczność - to kolejne zalety budynków, zaś niski koszt produkcji, wykorzystującej naturalne bogactwo kraju i energię przyrody, czyniły przedsięwzięcie wręcz rewolucyjnym.

Wizja ta, jak niegdyś idea rewolucji, zauroczyła młodego Barykę, który uwierzył w moc nauki, rozumu ludzkiego i stopniowych reform na drodze ku lepszej przyszłości. Wkrótce Seweryn zmarł, nie doczekawszy się ujrzenia Polski szklanych domów. Jednak syn Cezary kontynuował podróż i już na pierwszym przystanku kolejowym wzruszył się zachowaniem repatriantów powracających z emigracji, którzy na kolanach całowali ziemię ojczystą. Jednak ani wtedy, ani później nie odnalazł śladu nawet szklanych domów.

Bo i "szklane domy" funkcjonują w powieści Żeromskiego jako znak, symbol idei, która okazuje się być niemożliwa do zrealizowania. To rodzaj marzenia, które snuły pokolenia przedwojenne, myśląc o przyszłości w odzyskanej ojczyźnie - "mlekiem i miodem płynącej". Żeromski zafascynowany był ideą stopniowego postępu, budowanego na wysiłku ludzkim i rozwoju technicznym, był idealista również w sensie światopoglądowym, wierząc w pozytywistyczne wartości solidaryzmu z najbiedniejszymi i pracy na ich rzecz. Dowiódł tego w "Ludziach bezdomnych". Jednak był on też trzeźwym publicystą, który dostrzegł ogólnopaństwowy kryzys, który widział szerzące się problemy biedy i ciemnoty, który zauważył brak świadomości i dojrzałości politycznej elit społecznych, nie umiejących wziąć na siebie ciężaru odbudowy zrujnowanego kraju. I on jak Baryka niegdyś uwierzył w mit " szklanych domów", nie mógł jednak zignorować rzeczywistości, która brutalnie tej utopi zaprzeczyła. Choć może z naukowego punktu widzenia szklane domy były projektem możliwym do zrealizowania, świat nauki dwudziestolecie poszedł gwałtownie naprzód, to jednak budowa rzeczywistości nie polega tylko na posiadaniu świetnego planu, lecz uzależniona jest od wielu czynników: możliwości inwestycyjnych, ekonomicznych, wykształceniu i przygotowaniu odpowiedniej kadry budowniczych i inżynierów, współpracy całego społeczeństwa. W Polsce powojennej było to niemożliwe właśnie ze względu na fatalny stan finansów i gospodarki, brak systemu edukacyjnego oraz solidarności między różnymi warstwami społecznymi.

Czy jednak odpowiedzią na ten impas jest rewolucja wspomniana w tym rozdziale powieści? Na to pytanie Żeromski jak Baryka niejednoznacznie nam nie odpowiedział.