Współczesne filmy obfitują w idealnych, niezniszczalnych bohaterów, obdarzonych nadprzyrodzonymi, a nawet boskimi umiejętnościami. Jednak ci nierealni, wyimaginowani herosi często są ludźmi okrutnymi, bezwzględnymi i zdolnymi do bestialskich czynów. Na ogół postacie te nie mają do zaoferowania żadnych ważnych przesłań, a ich postawy propagują wyłącznie negatywne stereotypy. Może twórcy współczesnego kina powinni sięgnąć do literatury, by odnaleźć tam bohaterów, którzy są bardziej wartościowymi wzorcami. Moim zdaniem, osoba którą warto ukazać w teatrze lub filmie, powinna być postacią dynamiczną, która wraz z upływem czasu ulega wewnętrznej przemianie. Toteż idealnym przykładem takiego bohatera jest Ebenezer Scrooge z ksiązki Charlesa Dickensa pt. „Opowieść Wigilijna”. Człowiek ten zajmował się handlem i to właśnie jemu był bezgranicznie oddany. Kupiec na szczycie swojej hierarchii stawiał osiąganie sukcesów i szybkie wzbogacanie się. Do postawionych sobie celów dążył bezwzględnie, a główna zasada, którą się kierował brzmiała : „po trupach do celu”. Cechy charakteru Scrooge’a odcisnęły trwałe piętno na jego wyglądzie zewnętrznym. Na pociągłej, wiecznie skrzywionej w wyrazie niezadowolenia, twarzy uwidoczniły się zmarszczki i wyostrzyły starcze rysy. Zaczerwienione oczy, sine usta, sztywny chód i pochylona sylwetka sprawiały, że Scrooge budził powszechną odrazę i przerażenie. Ludzie uważali go za bezdusznego sknerę i nie starali się ukrywać swojej niechęci. Gdy przechodził ulicą nikt go nie witał, nikt nie zagadywał, nikt nie pytał o godzinę lub drogę. Co gorsza, Ebenezer był nieprzyjemny nie tylko w stosunku do obcych, lecz także do własnego siostrzeńca. Oschły i opryskliwy starzec kojarzony był przez wszystkich z chciwością, nieczułością i pesymistycznym patrzeniem...