Paryż, 28 lipca 1668r.

Szanowny Ojcze!

Piszę do Ciebie ten list z nadzieją, że go przeczytasz. Chciałam poinformować Cię o swoim odejściu, gdyż nie wiem, czy, zaślepiony chorobliwym skąpstwem, zauważyłeś, że nie ma mnie w domu. Zastanawia Cię może, dlaczego podjęłam taką decyzję? Chętnie Ci to uświadomię.

Powodem mojej ucieczki byłeś właśnie Ty. Wiem, że jako Twoja córka powinnam darzyć Cię uczuciem, jednak nie jesteś, Ojcze, osobą, którą da się kochać. Nigdy nie zależało Ci na moim szczęściu. Kompletny brak zainteresowania z Twojej strony był nie do zniesienia. Nie przypominam sobie, żebyśmy kiedykolwiek rozmawiali tak, jak powinien rozmawiać ojciec z córką. Zamiast tego bezustannie drwiłeś ze mnie i rozpoczynałeś bezsensowne kłótnie. Gdyby nasz dom był jak każdy inny, pełen miłości, wyrozumiałości i wzajemnego szacunku, Tobie również żyło by się w nim lepiej. Jednak Ty nie potrafisz tego zrozumieć, uważasz, iż bycie głową rodziny polega na rządzeniu innymi i ciągłym naginaniu nas do swojej woli. Mylisz się, Ojcze. Od śmierci mamy moje życie stało się jednym, wielkim koszmarem. Przez te wszystkie lata odpychałam od siebie myśl o ucieczce, jednak zbyt wiele się ostatnio wydarzyło bym mogła zostać. Twoja decyzja o wydaniu mnie za mąż za starego pana Anzelma poruszyła mnie do głębi. Nie spodziewałam się, że skąpstwo może posunąć człowieka do tak wstrętnego czynu. Zupełnie nie obchodziło Cię, co czułam. Ważne było tylko to, że unikniesz „niepotrzebnych” wydatków. Otwórz wreszcie oczy i dostrzeż, że są rzeczy ważniejsze od pieniędzy. Normalną rzeczą jest , że człowiek martwi się o swój dobytek, jednak Twoje skąpstwo stało się nieuleczalną chorobą. Żądza zysku doprowadza Cię do obłędu. Już dawno straciłeś zdolność do rozsądnego myślenia. Ze strachu przed utratą majątku, zacząłeś nawet własne dzieci podejrzewać o kradzież. Czy naprawdę nie stać Cię na odrobinę zaufania?

Proszę, zastanów się nad sobą i swoim życiem. Być może obojętnie przyjmujesz moje słowa, lecz nadejdzie chwila gdy je sobie przypomnisz. Pytanie, czy nie będzie za późno.

Żegnam na zawsze,

Eliza