Kim jest człowiek? Czym jest jego życie? Co jest najważniejsze i jak żyć? Na te pytania starano się odpowiedzieć już w najdawniejszych czasach, ale nigdy nie były one tak ważne, jak w średniowieczu. Człowiek „wieków średnich” nie uciekał przed cierpieniem, tak jak robili to i robią bezskutecznie jego potomkowie, on szukał go, aby zbliżyć się w ten sposób do Boga. Wiedział, że jest stworzony właśnie po to, żeby cierpieć. Przez całą Europę sunęły korowody biczowników i pątników. Ideałem życia była asceza, a ideałem śmierci- śmierć za wiarę chrześcijańską. Święci, tak jak św.Aleksy, rezygnowali z życia rodzinnego, porzucali bogactwa oraz swe świeżo zaślubione żony, by oddać się umartwianiu oraz próbom poznawania i czci Boga. Później, jako święci doświadczali niebiańskiego szczęścia, odbierali od Boga nagrodę za swe męczeństwo. Śmierć była tylko drogą prowadzącą do celu szczęścia wiecznego. To był ideał. Lecz życie już wtedy odbiegało od ideału i dlatego cała literatura średniowiecza ma charakter moralizatorski. Nie tylko przedstawia ona wzorce paranetyczne, ale i ostrzega tych, którzy nie żyją zgodnie z przykazaniami bożymi.Mistrz Polikarp otrzymuje z ręki Boga możność ujrzenia Śmierci, przerażającego obrazu rozkładającej się kobiety, a właściwie jej szkieletu, przestrzegającego go przed życiem z dnia na dzień. Przypomina mu ona o maksymie „Memento mori”,czyli „Pamietaj,że umrzesz”. Bez wątpienia była to przewodnia myśl ascetów. Z ich ideą wiąże się zagadnienie śmierci i odpowiedzialności za życie przed pozaziemskim trybunałem, bardzo surowym i bezwzględnym, przed którym tylko sprawiedliwi mogą się ostać. Teoretycznie Kościół starał się wpoić wiernym przekonanie,że człowiek cnotliwy powinien ze spokojem oczekiwać śmierci. Literackim przykładem takiej postawy są nie tylko żywoty świętych, ale i pieśni rycerskie, których bohaterowie giną z przeświadczeniem, że zasłużyli na zbawienie, bo do końca wypełnili swój obowiązek wobec pana feudalnego i nie splamili rycerskiego honoru. W „Pieśni o Rolandzie” „Bóg zsyła mu swojego anioła cherubina i św.Michała opiekuna, z nimi przyszedł i św. Gabriel. Niosą duszę hrabiego do raju”. Tym nieomal optymistycznym akcentem kończy się rycerski żywot Rolanda. W praktyce jednak kaznodzieje bardzo często starali się przedstawić grozę śmierci, aby skutecznie odwrócić uwagę wiernych od spraw tego świata, nakłonić do wyrzeczeń. Akcentowano wówczas ohydę rozkładu ciała, ukazując bezcelowość jego pielęgnacji oraz wszechwładzę śmierci, której podlegają wszyscy ludzie. Wiek XIV i XV to okres napięć i niepokojów, krwawo tłumionych...