W dziejach ludzkości obecność śmierci widoczna była na każdym kroku. Średnia wieku wynosiła około 30 lat. Panowały częste epidemie, słabo rozwinięta medycyna, okresy głodu, powodowały masowe wymierania mieszkańców poszczególnych terenów. Nic więc dziwnego, że jednym z najczęstszych haseł epoki był: "memento mori" - pamiętaj o śmierci. Pozwalało ono po pierwsze oswoić się ze śmiercią, a po drugie żyć godnie, przestrzegając bożych przykazań. Kościół starał się przekonać wiernych, że człowiek żyjący godnie nie musi się obawiać śmierci, która jest tylko rozstaniem z ciałem, kresem życia doczesnego, przestąpieniem bram wieczności. Temu celowi służyła między innymi literatura parenetyczna. Jej bohaterowie ze spokojem przyjmowali śmierć, wierząc, że zasłużyli na zbawienie. Mogli oni przygotować się do jej przyjścia – wybrać odpowiednie miejsce umierania, przyjąć odpowiednią pozycję, dokonać rachunku sumienia. Przykładem takiego utworu jest "Pieśń o Rolandzie" i typowego w średniowieczu motywu „ars moriendi”, to znaczy sztuki umierania. Ukazuje w jaki sposób powinien się przygotować do nadejścia swych ostatnich dni prawdziwy chrześcijanin i jak należy godnie odejść z tego świata Śmierć Rolanda na polu walki przedstawiona została w sposób niezwykle poetyczny. Ostatni moment jego życia nabiera wymiaru symbolicznego gdyż nawiązuje do męczeńskiej śmierci Jezusa Chrystusa. Scena, śmierci będąca jednocześnie główną sceną utworu: „Pieśń o Rolandzie”, pokazuje w momencie tak ważnym dla dzieła cały szereg cech, jakie wykazywał bohater za życia. Kiedy powoli nadchodzi kres życia dzielnego rycerza, mimo wielkich cierpień nie dramatyzuje, nie boi się momentu spotkania ze śmieciom. Czeka na nią z największym spokojem. Roland resztkami sił wspina się na szczyt góry, który odzwierciedlał wzgórze Golgoty. Roland, mimo wielkiej słabości, zabija jeszcze saracena, który chciał mu odebrać miecz nazywany przez niego Durendala w którym znajdują się święte relikwie po czym , kładzie się na zielonej murawie pod sosną, która ma symbolizować krzyż na którym zmarł Jezus, a u boku ma swój róg, był bowiem dowódcą tylnej straży. Głowę kieruje w stronę Hiszpanii skąd nadeszli saracenii wrogowie – poganie, ponieważ zależy mu, aby umrzeć jako zwycięzca i zacny hrabia, jako obrońca wiary chrześcijańskiej, człowiek szlachetny i prawy. W ostatnich chwilach życia wspomina swoją słodką ojczyznę i króla, który go wychował oraz robi rachunek sumienia i modli się do Boga prosząc Go o przebaczenie oddając w zamian za swe grzechy rękawicę. Na sam koniec opuszcza głowę na ramię, przypominając...