To już 30 dzień gdy tu piszę. To jest zaskakujące ile można napisać na paru kartkach pamiętnika o swoim całym dniu lub swoich przemyśleniach. Nie każdy tego dozna. Nie trzeba być koniecznie wychowanym w dobrej rodzinie i domu pełnym zażaleń aby zacząć pisać pamiętnich. Wystarczy kropelka wyobraźni i chęci. Jak już jestem w temacie rodzinnego omu drogi pamiętniku to może zacznę pisać o moich dzisiejszych marzeniach o moim wymarzonym domie. Zaczęłam o tym rozmyślać gdy byłam na obiedzie u mojej babci. Nie było tematu do rozmowy i babcia poruszyła temat domu, jak i gdzie by chciał mieszkać. Opowiadała tak pięknie, ze aż sama zaczęłamsię zastanawiać co będę robiła i jak i gdzie będę mieszkała. Zamknęłam oczy i wyobraziłam soie piękny, szklany dom nad oceanem Atlantyckim w Los Angeles. Słońce każdego ranka by mnie budziło niesamowitymi jasnymi promieniami. Ptaki by zaczynały spiewać a szum fal morza by mnie wyciszało. Taki niesamowity poranek nigdy by mi się nie znudził. Codzinna dawka jakieś skocznej lub spokojnej muzyki i już wszystko staje się o wiele lepsze. Potem pyszne śniadanie z rodzina i miła pogawędka o planach na dzień. Wyobraziłam sobie dom w nowoczesny dom z odrobiną lat sześćdziesiątych i pokojem który by wyglądał jak kawiarenka z dwudziestolecia międzywojennego. I nagle moja babcia mnie wytrząsnęła z moich marzeń i zapytała czy chce kawałek ciasta. Już dalej nie mogłam sobie zacząć od nowa rozmyśleń bo ciągle w głowie miałam ten dom przed oczami. Oczywiście to tylko moje skryte marzenie co prawdopodobnie się nie spełni ale wspomnienie będzie na całe życie.