Zarówno Aleksander Świętochowski w swym artykule, jak i Adam Asnyk w swoim wierszu, ukazuje swoje stanowisko w sprawie konfliktu między romantykami a pozytywistami. Obaj są przedstawicielami tej drugiej epoki, aczkolwiek ich postawy różnią się, co może być spowodowane odstępem czasu, w jakim owe utwory powstały. Świętochowski nieco agresywnie wypowiada się w imieniu "młodych" pozytywistów, do których sam należał. "Młodych" opisuje jako ludzi nielicznych, ale za to dążących do rozwoju państwa, niemyślących o materialnych korzyściach, sądach czy cenzurze. Najważniejsze dla nich jest to, aby Kraj się rozwijał w każdej dziedzinie, aby spożytkować to, co powstało dawniej, a nie marnować potencjału Polaków. "Starych" Świętochowski opisuje jako Społeczeństwo skrępowane więzami, które samo stworzyło zacofanie i zapatrzone w przeszłe wydarzenia, bez ochoty na zmiany na jakimkolwiek polu. Zarzuca im, że każą wszystkim ludziom patrzeć na świat w ten sam sposób, bojkotują jakiekolwiek Nowe pomysły i propagują Kult przeszłości, jakakolwiek by nie była. Autor dobitnie wymienia i opisuje różnice, jakie występują pomiędzy "młodymi" i "starymi" i zaznacza, że według niego, nigdy nie dojdzie do zawarcia porozumienia jednej strony z drugą. Świętochowski uważa, że Pokolenie romantyków nie jest wystarczająco otwarte na zmiany, by zaakceptować Fakt nowej nadchodzącej epoki i nie chcą współpracować z pozytywistami, którzy przecież chcą dla Polski dobrze. Według publicysty "starzy" jedynie zarzucają "młodym" brak szacunku dla historii i zasług, które są dziełem romantyków. Świętochowski pisze: "Wdzięczność i szacunek dla poprzedników w sferze pracy umysłowej nie jest wdzięcznością syna dla dobrego ojca". Oznacza to, że młode Pokolenie bynajmniej szanuje dokonania swych poprzedników i jest za nie wdzięczne, ale nie oznacza to, że będzie zapatrzone w przeszłość i chętne, by kontynuować stare schematy i sposoby myślenia. Autor uważa , że "starzy" powinni pogodzić się z faktem zmian i jak najszybciej usunąć się w cień, by nie hamować postępu, który jest tak bardzo Polsce potrzebny po klęsce powstania styczniowego. Adam Asnyk w wierszu pt. "Do młodych" wypowiada się o wiele łagodniej i zwraca się ku pokoleniu pozytywistów. Z tekstu wynika, że Podmiot liryczny jest zwolennikiem nowej ideologii, prawdopodobnie utożsamia się z "młodymi" i zachęca on do dalszego rozwoju. Jednocześnie jednak zaznacza, że każda Epoka ma swój koniec i po "młodych" przyjdą kolejni Ludzie z nowymi pomysłami i ideologiami. Dlatego Asnyk apeluje do pozytywistów o szacunek dla spuścizny romantyków, gdyż lekceważące wobec niej Zachowanie byłoby świętokradztwem i urażeniem uczuć wielu ludzi. Poeta w wierszu daje do zrozumienia, że pragnie porozumienia pomiędzy obydwiema stronami, jest orędownikiem prawdy i walczy o sprawiedliwość. "Przyszłości podnoście gmach! Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy, choć sami macie doskonalsze wznieść; Na nich jeszcze święty Ogień żarzy,/ I miłość ludzka stoi tam na straży. /I wy winniście im cześć!" Wie, że to, co Polacy osiągną będzie fundamentem i podporą dla kolejnych pokoleń. Obydwa teksty odnoszą się do ideologii pozytywistycznej, każdy z nich ukazuje ją w dobrym świetle. Różni się jednak sposób postrzegania czasu przez obydwu autorów. Świętochowski uważa przeszłość za przeżytek, sądzi, że nie należy jej rozpamiętywać, tylko iść naprzód i tworzyć Nowe rzeczy. Wierzy on, że teraźniejszość, którą tworzy jako młody pozytywista odegra kluczową rolę i stanie się przyszłością narodu. Asnyk natomiast odnosi się do przeszłości z wielkim szacunkiem, w jego mniemaniu dzięki poprzedniej ideologii mogła narodzić się nowa, lepsza. Poeta uważa, że najważniejsza jest teraźniejszość i to, co minęło, gdyż tym, co będzie zajmie się Nowe pokolenie