Na odległej asteroidzie B612 którą okrywały trzy baobaby i trzy wulkany w tym jeden wygasły, jej jedynym mieszkańcem był Mały Książę, który bardzo chciał mieć przyjaciela. do jego zadań należało czyszczenie wulkanów i wyrywanie nowo narastających baobabów. Pewnego dnia na planecie pojawiło się przyniesione wiatrem małe nasionko. Mały Książe obserwował i opiekował się ziarenkiem. Po kilku dniach z nasiona zaczęła wyjawiać się róża, która starannie dobierała barwy swoich płatków a gdy już rozkwitła była tak piękna że chłopiec nie mógł powstrzymać słów zachwytu. - o jejku jaka pani piękna - prawda jestem jedyna na świecie. Dopiero się obudziłam, przepraszam ale jestem jeszcze nie uczesana. Mały książę i Róża często razem rozmawiali. - chyba czas na śniadanie – powiedziała róża Książę poszedł po konewkę wody dla róży Róża miała wiele zachcianek, które chłopiec wykonywał. Chociaż książę wiedział że różą jest egoistką stała się jego przyjaciółką. - zimno tu u pana. Tam z kąt przybywam … -‘’tam z kąt przybywam’’- pomyślał . mały książę poczuł sią rozczarowany kłamstwem róży bo nie mogła przybyć z innej planety kiedy była nasionkiem. Mały książę wiedział, że nie może zaufać róży. Czuł bul gdzieś w środku bardzo podziwiał różę za jej wdzięk chociaż wiedział że jest próżna i zapatrzona tylko w siebie bardzo ją lubił może i ją kochał tylko jeszcze o tym nie wiedział . Długo nie mógł sobie z tym poradzić. postanowił opuścić planetę i wyruszyć w nieznane. Przed odlotem z planety książę przeczyścił dokładnie wszystkie trzy wulkany i wyciął nowo wyrośnięte krzaki baobabów, aby nie zarosły planety. Gdy był już gotowy do odlotu nie zapomniał o róży - do widzenia różo Róża nie odpowiedziała tylko zakaszlała nie z powodu alergii czy przeciągu . chłopiec powtórzył swoje pożegnanie - róża zakaszlała ponownie, po czym dodała nie odchodź z mojego powodu , byłam głupia przepraszam cię....