Albert Camus napisał kiedyś bardzo mądre i jakże trafne sformułowanie: „ Po to są mity, aby ożywiały je wyobraźnia”. Uważam, że miał on całkowitą rację tak twierdząc. Pod jednym tego typu tekstem, może się kryć wiele interpretacji, które zależą od wyobraźni odbiorcy. Postaram się teraz udowodnić słuszność słów Camusa. Jako pierwszy argument chciałbym przytoczyć esej Michała Głowińskiego „Narcyz i jego odbicia”. Autor w swym tekście wskazuje na mnogość interpretacji, związanych z mitem o Narcyzie. Ukazuje jak znaczenie metaforyczne może być różnie odczytywane, w zależności od wyobraźni, wrażliwości, toku myślenia jednostki. Trafnie stwierdza, że „ mit odnawia się, bo może być wciąż od nowa wypowiadany (…). Słowa te są idealnym przykładem, na potwierdzenie mojej tezy. Kolejnym argumentem niech będą interpretacje Zbigniewa Herberta i J.L. Borgesa mitu o Tezeuszu. Pierwszy, z wyżej wymienionych autorów, przedstawia Minotaura jako postać niepełnosprawną, niedoskonałą, hańbę rodu swego ojca, który próbuje go ukryć, a w końcu zabić, czego dokonuje przez Tezeusza, najemnika, płatnego mordercę. Natomiast Borges przedstawia potwora jako samotnego, „chorego na życie” bohatera mitu, który czeka na wybawcę-syna króla Aten. Ci dwaj autorzy przedstawili całkowicie odmienne od siebie wizje tego tekstu. Każdy z nich inaczej wyobrażał sobie tą scenę z mitycznych opowiadań. Na ostatni argument, potwierdzającym słuszność mojej tezy, pragnę...