Szedł raz dróżką jeżyk mały, był wyraźnie zatroskany. Nikt nie wiedział co go dręczy. Postanowił więc wybrać się do niego Orszak Zwierzęcy. Pytali, chodzili, błagali, lecz jeżyk nie chciał ich pomocy, więc jak przyszli tak stali. Odprawił ich jeż, nie przyjął ich mile. -Sam sobie poradzi? Burak. I tyle! -Biedny mały jeżyk-myśleli niektórzy. Inni twierdzili, że "sam sobie zasłużył". A jeżyk w tym czasie zadręczał się wielce, -Może ktoś jednak pomoże w mojej udręce? Chyba zmienił zdanie, potrzebował pomocy. -Lecz kto mi pomoże? Przecież ich wygnałem. Nie wybaczą mi...