Świat wirtualny – czyste korzyści czy realne zagrożenie?

Silne manipulacje ogłupiają nasz umysł, a reklamy narzucają swoje zdanie. Dlaczego uparcie wierzymy w dobroć rzeczy nam oferowanych?

Paul Miller, amerykański dziennikarz do spraw technologii, zdecydował się przeprowadzić ciekawy eksperyment. Mianowicie, odciął się od Internetu na rok. Rozpoczynając swój test 1 maja 2012 roku, nie pomyślał, jak wielki wpływ, przez całe swoje dotychczasowe życie, miała na niego technika. Dokładnie 1 maja 2013 roku powrócił do 'świata skomputeryzowanych', gdzie wierni fani już czekali na jego relacje. W swoim artykule kończącym swoją przygodę napisał, że nie jest prawdą, iż Internet konsumuje nasz czas, bo w wielu sprawach jest naszym sprzymierzeńcem. Paul opublikował swoje wideo w którym opowiadał o swoim doznaniu. Mówił w nim, że sam wyszukiwał sobie inne, zastępcze zajęcia, tzw. zjadacze czasu, które pochłaniałyby jego wolne chwile, które zwykle zajmował mu komputer, min. zaczął uprawiać sporty, spotykał się ze znajomymi, czytał książki, schudł, nawet jego publikacje stawały się z dnia na dzień coraz lepsze. Napisał również pół swojej własnej książki. Swoją wypowiedź zakończył w ten sposób:

'Świat realny i wirtualny się przeplatają, w świecie wirtualnym jest rzeczywistość, a w świecie realnym sporo wirtualności.'

Nasza technologia rozwinęła się w tak obszerny sposób, że jednostce bardzo trudno się z niej wykluczyć. Internet daje właściwie nieograniczone możliwości. Człowiek za jego pomocą zmienia świat, ale także na nowo kształtuje własną osobowość. Internet to przestrzeń, w której możemy być, kim tylko chcemy. Póki podawanie nieprawdziwych informacji na swój temat jest zabawą, nie ma niebezpieczeństwa. Groźnie robi się, jeśli zaczynamy wierzyć w wykreowany obraz siebie. Możemy bez skrępowania i ograniczeń mówić o swoich prawdziwych poglądach, szczerze wypowiadać się na temat siebie samego.

Mamy poczucie bezpieczeństwa, możemy się „schować” za monitorem. Wygląd przestaje mieć tu znaczenie, liczy się nasza osobowość. Z drugiej jednak strony, anonimowość daje także możliwość manipulowania własnym wizerunkiem. Można zyskać uznanie za zdolności i wiedzę, której dany użytkownik tak naprawdę nie posiada. Możemy spełniać własne pragnienia i marzenia, które normalnie są niewykonalne. Coraz bardziej utożsamiamy się z wykreowaną postacią, poświęcamy jej coraz więcej czasu, w końcu nie chcemy już naszego prawdziwego „Ja”, gdyż liczy się tylko „Ja” wirtualne. Pokonując niebieską granicę monitora, wchodzimy tak mocno w wykreowany przez siebie świat, że powrót do prawdziwego życia staje się niemożliwy. Wszystko należy robić z umiarem.

W Internecie można znaleźć informacje na każdy temat, zwiedzić cały świat, nie ruszając się z domu, porozmawiać z ludźmi z całego świata, ukończyć kursy, zrelaksować się przed dobrym filmem. Internet kształci, może rozwijać kreatywność, ułatwia naukę, dostarcza najbardziej aktualnych wiadomości. To wszystko oczywiście ma pozytywny wpływ na człowieka, ale wymaga zachowania zdrowego rozsądku.

Podsumowując, jeśli zmiany dotyczące technologii będą postępować, zakodowany w kulturze wzór wykształconego człowieka będzie musiał się zmienić. Od wiedzy ważniejsza będzie umiejętność przystosowywania się do danego środowiska.

Świat zmienia się na naszych oczach i to, co nam wydaje się zaskakujące już niedługo może być codziennością.