Co znaczy II wojna światowa dla młodego Polaka? Dla każdego oznacza co innego. Może być źródłem refleksji i przemyśleń oraz pretekstem do lepszego poznania historii naszego narodu, która nie zawsze była usłana różami. Nie może być jednak tylko wymarłym wspomnieniem, zarysem, który nas nie dotyczy. Ta historia żyje razem z nami, na zawsze pozostanie w sercach naszych dziadków i babć. Nie możemy być tylko dziedzicami przeszłości nie wiedząc, że sprawy wojny, mimo iż tak odległe, nadal żyją.

Na pewno każdy słyszał o II wojnie światowej. Może kiedyś, siedząc na kolanach babci, słuchał jak ciepłym głosem opowiadała o tym wydarzeniu. Już wtedy rozumieliśmy, że ta „bajka” znacznie różni się od innych. Nie zaczyna i nie kończy się dobrze, a i rozwinięcie nie jest wesołe. Jednak przemyślenia małego dziecka znacznie różnią się od tych, jakie posiada młody, dosyć obeznany w historii człowiek. Inaczej postrzega otaczający go świat i wysnuwa wnioski płynące z przeszłych wydarzeń.

Dopiero teraz dostrzegamy, jak bardzo mylili się ludzie, którzy liczyli na to, że XX będzie lepszy od ubiegłych. Było ich wielu. Myśleli, że ten czas będzie przełomem, że wiele w ich życiu zmieni się na lepsze. W rzeczywistości było odwrotnie. Skończyło się ich radosne życie, a nastała cisza i oczekiwanie. Zawsze, patrząc w niebo, zobaczą ciemne chmury rychło nadchodzącej wojny, a śpiąc, nie zaznają już spokoju. Ta wieść przerwała życie wielu ludzi, wyrwała ich ze snu nie pozwalając już więcej na zmrużenie oka. Ile to razy, słysząc bicie dzwonów, zastanawiali się, czy to już pora. Pora, aby uciekać.

Temat II wojny światowej i cały jej przebieg zawsze wzbudzał wiele kontrowersji. Być może miało to związek z chęcią wymazania z pamięci tych tragicznych zdarzeń. Człowiek chciałby pamiętać tylko rzeczy optymistyczne, radosne, a o tych smutnych zapomnieć. Jednak niełatwo jest żyć w niewiedzy. Szczególnie, gdy wiemy, że wojna dotyczy nas osobiście. Nie możemy tego wymazać, a chcąc uniknąć historii, możemy zatracić cząstkę siebie.

Powstało bardzo wiele filmów, utworów i wierszy o tematyce wojennej. Oznacza to, że są ludzie, dla których II wojna światowa jest czymś więcej niż tylko podstawowym tematem podręcznika od historii. Chcą pokazać, czym tak naprawdę ona była. Niektórzyz nich mają osobiste z nią doświadczenia. Byli świadkami, albo odczuwali pustkę i brak ukochanej osoby. Chcieli uczcić jej pamięć pokazując ludziom to, o czym nie mogą zapomnieć.

Wyobraźmy sobie, że jest 1 września 1939 roku. Wojska niemieckie właśnie zaatakowały nasz kraj. Wybucha wojna. Antoni Słonimski w wierszu pt. „Alarm” pisze: ”Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy!” Mimo zamieszania i gwaru na ulicach, który opisuje autor w swym dziele, ten dźwięk syreny alarmowej wyraźnie odbija się echem pośród kamiennych uliczek stolicy. Dzieci nie grają już w klasy, a starsi ludzie nie czytają gazety na ławeczce w parku. W tej chwili czas się dla nich zatrzymał. W powietrzu unosi się nieprzyjemna woń wojny, a na ulicach robi się ciszej. Już nikogo nie ma. Tak tłoczna, gwarna stolica nagle zamieniła się w miejsce pustki i smutku. Ciszy nie przerywa nic oprócz strasznego huku bomb gdzieś w oddali.

Możemy sobie tylko wyobrazić, co czuli ludzie, którym w jednej chwili zabrano wszelkie nadzieje na przyszłość. Teraz już nic nie jest pewne. Ani plany, ani marzenia. Nie wiedzą czy wracając z pracy zastaną dom, czy walącą się ruderę, zniszczoną w wyniku serii bomb. Czy kiedyś jeszcze będą szczęśliwi, czy to się wreszcie skończy? Ich życie opiera się na pytaniach bez odpowiedzi. Mogą jedynie domyślać się, co przyniesie im los. Żadne radości nie są tak widoczne jak kiedyś, każde smutki nabierają podwójnego znaczenia. Jednak gdzieś w głębi serca mają świadomość, że walcząc za Ojczyznę z każdym dniem rodzą nową nadzieję na lepsze jutro.

II wojny światowej nie można nazwać pamiątką po historii. Wiadomo, że każdy chciałby, aby pewne rzeczy się nie zdarzyły, a niektóre słowa pozostały niedopowiedziane. Szczególnie, jeżeli miałoby to tak wielki wpływ na przyszłość i życie wielu ludzi. Bardzo zastanawia mnie, jak to możliwe, żeby człowiek był aż takim potworem. Jak daleko sięga granica ludzkiej nienawiści ? Czy naprawdę trzeba rozwiązywać konflikty polityczne za wszelką cenę , skazując przez to wielu ludzi na cierpienie ? Dla mnie wojna jest wyrazem słabości. Jej chęć wskazuje na ograniczenie, nieumiejętność rozwiązywania problemów. Przecież nie można tak krzywdzić swojego sąsiada. Problem tkwi w tym, że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Bywają tyranami, nie dbają o uczucia innych. II wojna światowa przyniosła wielkie spustoszenie w naszym kraju. Pozbawiła życia wielu ludzi, zrównała z ziemią cenne budowle i pomniki. Jednak przede wszystkim zabrała cząstkę nas, której nigdy nie odzyskamy.

Holocaust to tak naprawdę nazwa ofiary, spalonej doszczętnie, którą Żydzie składali na ołtarzu w czasach Starożytności. W czasie II wojny światowej stał się określeniem na masowe mordowanie ludności żydowskiej przez hitlerowskie władze III Rzeszy.

Sytuacja Żydów w państwach pod kontrolą nazistów

Szczególnie znienawidzonym przez nazistów narodem byli Żydzi. Uznali oni, że naród ten nie ma prawa żyć, a masowe ludobójstwo starannie zaplanowali. To właśnie Żydzi najwięcej ucierpieli w tracie trwania wojny. Byli prześladowani, a później mordowani w każdym z państw, w którym władze zdobywali naziści. Podobny schemat postępowania widzimy w Polsce, jak i na przykład w Holandii. Najwcześniej los taki spotkał Żydów mieszkających na terenie Rzeszy: tam już w 1933 roku zaczęto usuwać ich z pełnionych funkcji urzędniczych, a dwa lata później pozbawiono praw obywatelskich.

Najpierw Niemcy odbierali Żydom prawa do: chodzenia po chodnikach, jazdy na rowerze, przebywania w parku, wejścia do kawiarni, restauracji, korzystania z komunikacji miejskiej i kolejowej. Żydzi musieli uczęszczać do specjalnych szkół. Poza miejscem zamieszkania mogli przebywać jedynie w ściśle określonych godzinach. Praktycznie zupełnie pozbawiono ich możliwości godziwej pracy zarobkowej. Nakazano im także noszenia specjalnych opasek z gwiazdą Dawida na ramieniu. Ułatwiało to ich piętnowanie, prześladowanie przez hitlerowskich żołnierzy. Masowo demolowano i rabowano sklepy żydowskie, palono synagogi, uniemożliwiano obchodzenie świąt religijnych.

Od października 1939 roku Niemcy zaczęli tworzyć specjalne dzielnice mieszkalne dla Żydów - getta. Później otaczano je murem i drutem kolczastym tak, aby ludność aryjska nie miała z nimi żadnego kontaktu. Chociaż z pozoru getta przypominały zwyczajne osiedla, to jednak panowała w nich wielka ciasnota, racje żywnościowe były bardzo ubogie.Najlepiej podobno powodziło się tym, którzy pracowali dla Niemców, również przy wywózkach do obozów, przy pilnowaniu porządku.

W marcu 1941 roku Żydzi w Polsce zostali całkowicie wyjęci spod prawa, a w październiku tego samego Żydzi w jednym z gett roku wydano zarządzenie przewidujące karę śmierci dla Żydów opuszczających getta bez upoważnienia oraz dla osób, które udzieliłby im schronienia.

W gettach panował bród, ludzie umierali z głodu, szerzyły się epidemie i zarazy. W ciągu trzech lat w getcie warszawskim zmarło lub zostało zabitych około 100 tysięcy Żydów. W 1943 roku zlikwidowano praktycznie wszystkie.

Prawdziwa zagłada, jeżeli w ogóle można to tak określić, rozpoczęła się dopiero z początkiem 1942 roku. W styczniu Hitler ogłosił "ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej". Zgodnie z tym założeniem stopniowo wywożono ludzi z getta, zsyłając ich do obozów masowej zagłady. Masowo mordowano także Żydów w obozach pracy. "Ostateczne rozwiązanie" objęło tereny całej Europy. W Związku Radzieckim wykonywały je specjalne grupy operacyjne.

Jak już wspomniałam, do obozów ludzi często kierowali albo Żydów, albo Polaków pracujących w gettach. Obozy zagłady powstały na terenie całej okupowanej Polski. Największe z nich to: Auschwitz, Majdanek, Sobibór, Culmhof (Chełmno).

Szacuje się, że z 8-9 milionów ludności żydowskiej mieszkającej w Europie w obozach zginęło około 5-6 milionów. Przeżyli głównie młodzi i silni, których Niemcy do ostatniej chwili wykorzystywali do prac.

Żydom pomagała również ludność cywilna: głównie udzielając schronienia, za co groziła kara śmierci zarówno dla ukrywającego się Żyda, jak i dla Polaka, który mu pomagał. Jednakże postawa Polaków nie była jednolita. Z jednej strony chętnie udzielano im schronienia, a z drugiej wydawano bądź szantażowano, w najlepszym razie obojętnie patrzono na ich los. Nie należy jednak oceniać postawy Polaków żyjąc w miarę bezpiecznym i spokojnym XXI wieku, bo trudno przewidzieć jak człowiek się zachowałby w takiej sytuacji - w końcu nie każdy decydował się na bohaterskie czyny ratując Żydów, ale z drugiej strony ratował siebie i swoich najbliższych. Stąd też ocena nigdy nie będzie obiektywna.