Pojawia się postać Gustawa, który zmienia się w Konrada(wybraniec, osoba przechodząca wewnętrzną metamorfozę, zmienia się z romantycznego kochanka (typu werterycznego) w bojownika wyzwolenia narodu polskiego. Konrad przebywając w celi więziennej wygłasza monolog skierowany do Boga, wygłaszając monolog kieruje pytania do Boga i oczekuje odpowiedzi (jest to dialog bez odpowiedzi). Im dłużej Bóg milczy tym bardziej Konrad się nakręca. Konrad rozpoczyna monolog od określenia swego stanu emocjonalnego, czuje się samotny, niezrozumiały przez ludzi jako poeta, twórca. Przeżywa załamanie, ponieważ ma świadomość, że ludzie nie są w stanie poznać głębokości jego poezji i dlatego nazywa siebie poetą nieszczęśliwym. Poczucie nieszczęścia ma drugi powód - język ludzki jest zbyt ubogi, aby oddać wszystkie emocje, które targają poetą. Konrad mówi, że to co się da zrozumieć na powierzchni, tyle tylko ludzie zrozumieją. Personifikuje poezję, wynosi ją na piedestał, staje się onaodbiorcą. Konrad zwracając się do poezji czyni z niej bóstwo nazywając swoją poezję gwiazdą, która wykracza poza granice świata, czyni z niej coś nieziemskiego. Uważa on, że przeciętny człowiek nigdy tej poezji nie zrozumie. Widać tu narcyzm i dumę Konrada. Konrad dochodzi do wniosku, że jego poezja nie jest potrzebna żadnemu zwyczajnemu śmiertelnikowi. Dochodzi do wniosku, że ludzie są zbyt ograniczeni by zrozumieć poezję. Konrad sam wybrał sobie odbiorców swojej poezji. Tymi odbiorcami są Bóg i natura. Rozpoczęcie apostrofy do Boga od zaimka "Ty" zrównuje Konrada z Bogiem i naturą. Ujawnia się tu pycha Konrada, pewność siebie. To genialna poezja pozwala Konradowi zrównać się z Bogiem. Korad sam siebie w wykrzyknieniu nazywa mistrzem i jeszcze potwierdza to powtórzeniem. mistrz ma tu znaczenie doskonały. Konrad czyni z siebie kreatora świata. Przejmuje rolę Boga. Przedstawia się jako ktoś, kto może stwarzać światy, czego przykładem jest metafora, w której bohater przedstawia wizję łączenia gwiazd i dźwięków. Przeświadczenie o tym, że ma moc kreowania świata:

"Boga, Natury godne takie pienie, pieśń to wielka, pieśń stworzenia. Taka pieść jest siła, wierność, taka pieść jest nieśmiertelność, ja czuję nieśmiertelność, nieśmiertelność tworzę, cóż Ty większego mogłeś zrobić Boże?" - Te słowa są kwintesencją pychy Konrada. To prowadzi do ostatecznego przekonania Konrada, że poezja, którą tworzy świadczy o tym, że jest potężniejszy niż Bóg. Konrad odwołuje się tu do egzegi monumentum i pokazuje, że poezja ma moc unieśmiertelniania. Konrad wywyższając się nad Boga gardzi także innymi mędrcami, poetami. Konrad odczuwa w sobie moc i potęgę, siłę, jest gotowy stanąć do walki z Bogiem, czuje się nadbogiem.

Konrad nie walczy z Bogiem na siłę, lecz na uczucia. Zarzuca Bogu, że nie kocha stworzeń, które stworzył. Konrad rozlicza Boga z uczuć. Uważa on, że jego własna miłość jest tak potężna, że ogarnie wszystkie pokolenia. Uważa się za ojca narodu i jest narodem. "Nazywam się miljon, bo za miliony kocham i cierpię katusze. Konrad przyjmuje dla siebie ból całego narodu. Konrad w zamian żąda posłuszeństwa i władzy absolutnej nad duszami ludzkimi. Konrad uważą, że Bóg powinien dobrowolnie zrzec się mocy na sprawę Konrada, gdyż Konrad uważa, że stworzyłby lepszy świat. Uważa, że jest potężniejszy od Boga. Konrad w ostatecznym buncie stwierdza, że Bóg ma tylko rozum, że nie ma uczuć. Duchy z lewej i prawej strony symbolizują walkę o duszę Konrada. Wydaje się, że Konrad ulega szatanowi. Jest to moment, w którym rozgrywają się losy Konrada. Konrad pogłębia się w swym bluźnierstwie, bo duchy z lewej strony wygrywają. Dzięki temu, że Konrad nie wypowiada słów ostatniego bluźnierstwa, dusza jego została uratowana od wiecznego potępienia.

W Wielkiej Improwizacji Konrad przyjmuje postawę prometejską. Poświęca się dla innych (dobra ogółu) i bunt przeciwko porządkowi. Konrad jest to poeta-wieszcz, który czuje w sobie potęgę, ale jednocześnie jest szalony, uważa, że poezja to najwyższe dobro, które wynosi na piedestał, to siła sprawdza wszystkiego, daje nieśmiertelność i jest doskonała, uważa się za kreatora świata.