Dzieło Adama Mickiewicza pod tytułem „Pan Tadeusz” jest polską epopeją narodową. Traktuje ono o życiu narodu pod koniec XVIII wieku i związanej z nim zmianie pozycji szlachty w tamtych czasach. W przytoczonym fragmencie opisane jest spotkanie tej grupy społecznej w karczmie.

Szlachta polska jest bohaterem zbiorowym w tej epopei. Mickiewicz przywiązuje do opisu jej usposobienia i zwyczajów dużą wagę. Na wstępie podkreśla tradycjonalizm - ludzie „po rannej mszy (…), że była niedziela, zabawić się i wypić przyszli (…)”

Ksiądz Robak, patriota po przejściach, zdaje sobie sprawę z tego, jak łatwo można zmanipulować rodaków. Inteligentnie i charyzmatycznie „wsparty na stole wpółgłośno rozprawiał”, koncentrując na sobie uwagę szlachty. Częstował ich tabaką, zaskarbiając sobie ich szacunek. Robak zachwalał zawartość swojej tabakiery. Na uwagi Skułoby, jakoby pochodziła ona z często odwiedzanego i pospolitego Kowna, stanowczo zaprzecza: „pochodzi z Jasnej Góry, (…) tabakę taką robią w (…) Częstochowie”, zachwalając równolegle to miejsce. W momencie gdy do dyskusji włącza się Wilbik, mówiąc o napoleońskich zamiarach rozbioru tamtejszego kościoła i skarbca, Robak ponownie dementuje te plotki. Jest zagorzałym zwolennikiem Napoleona: ”Napoleon, katolik jest najprzykładniejszy”. Robak rozpoczyna waśń pomiędzy gośćmi w karczmie mówiąc, że są oni rabowani przez Moskali, chociaż pieniądze powinni dawać na utrzymanie wojska polskiego.

Przypadkowy, żalący się na swój skromny majątek chłop, zostaje zbrukany przez Skołubę; „tyś, chłopie, przywyknął (…) do odarcia; lecz nam urodzonym, nam wielmożnym, do złotych swobód wzwyczajonym!” Te słowa dobitnie ukazują, że szlachta nie chciała rezygnować ze swoich praw i majątków na rzecz utrzymania wojska. Z jednej strony patriotyczna postawa, a z drugiej skąpstwo i wygodnictwo, jest przez nią przedstawiane. Zaczyna się wspominanie starych, dobrych czasów, kiedy to szlachta była równie ważna co wojewodowie. Kłótliwa szlachta zaczyna podnosić głos i wznosić buntownicze okrzyki. Krótka utarczka słowna o krzyż na herbie pokazuje, jak ważne była dla szlachciców rodowód i pochodzenie.

Robak znał metody na ujarzmienie tłumu. Uciszał go, częstując tabaką – grzeczność nakazywała zażyć i kichnąć, toteż w karczmie nastała chwilowa cisza, którą wykorzystał do kontynuowania swojego wywodu. Poruszył tłum słowami: „z tej tabakiery Pan jenerał Dąbrowski zażył (…)”. Sam ten fakt wywołał milczenie, radość, uściski i patriotyczne okrzyki „Dąbrowskiego!”

Na końcu dowiadujemy się, jaki cel miał Robak w swoim wywodzie. Chciał nakłonić szlachtę do wstąpienia w szeregi Napoleona. W ten sposób goście w karczmie dzięki umiejętnościom dyplomatycznym i charyzmie zmienili się ze skąpych i interesownych obywateli w zapalonych do walki patriotów. Na słowa Robaka: „Gdy cesarz Napoleon w potyczce zażywa (…) to znak pewny, że bitwę wygrywa” Skołuba z niecierpliwością odparł: „Ach! (…) kiedyż to będzie!”, mając na myśli swą przynależność do armii.

Fragment ukazuje XVIII-wieczną szlachtę polską w nienajlepszym świetle. Przekupni, łatwi do zmanipulowania ludzie zostają przekonani przez Robaka, na szczęście w dobrych intencjach.