Tego ranka Ania wstała radosna...słoneczne promienie obudziły ją wróżąc piękny dzień. Szybko ubrała się, zjadła śniadanie i ruszyła w drogę do szkoły. Spacer trwał zwykle dwadzieścia minut, bo szkoła była niedaleko, ale tego dnia Ania postanowiła iść wolno i rozkoszować się pięknem budzącej się do życia, wiosennej przyrody. Po drodze mijała niewielki lasek, przez który przepływała rzeczka, a za lasem zaczynały się blokowiska, gdzie znajdowała się szkoła. Dziś jednak spacerując wolno dostrzegła, że rzeczka wcale nie jest piękna i czysta, by można się w niej wykąpać, ale na brzegu i w wodzie pływa pełno różnych śmieci. Skrzywiła się na ten widok i pomyślała o tych, którzy wyrzucili te śmieci i zniszczyli taką piękną przyrodę. Nieopodal rzeki, na skraju lasu uderzył ją w nozdrza okropny zapach. I bynajmniej nie był to zapach pierwszych wiosennych kwiatów, lecz woń unosząca się z góry śmieci, które ktoś musiał tu wyrzucić w ciągu nocy. „Co za pomysł wywozić śmieci do lasu?”, pomyślała. Poranny spacer zamiast ją ucieszyć zasmucił ją nieco swym widokiem. Piękna przyroda, którą mogłaby się cieszyć została zaśmiecona i zniszczona przez ludzi. W szkole spotkała jednak koleżanki i szybko zapomniała o tych rozważaniach. Idąc do klasy tak się zagadała z Justyną, że nie zauważyła, jak jeden z chłopców ukradkiem upuścił na podłogę opakowanie po chipsach... chwilę później leżała na podłodze pocierając bolące od upadku plecy i łokieć. Zła i potłuczona podniosła papierek, wyrzuciła go do kosza i udała się na lekcję. Była to jej ulubiona lekcja języka polskiego, więc humor zaraz jej się poprawił. Kiedy pani poprosiła ją do tablicy, by napisała swoje zdanie z pracy domowej, cała klasa nagle wybuchnęła śmiechem. Tylko Ania nie wiedziała, co było tego powodem... Pani szybko jednak uspokoiła klasę, podeszła do Ani i powiedziała, że ma przyklejoną gumę do żucia na spódniczce, więc może iść do łazienki ją wyczyścić. Nieco skrępowana i zła wyszła z klasy. „Znowu śmieci! One są wszędzie, bo ludzie nie wiedzą, jakie mogą być konsekwencje wyrzucania ich gdziekolwiek!”, powiedziała do siebie kolejny raz tego dnia. Pomyślała, że tego dnia więcej złych rzeczy nie może jej się przydarzyć - a dzień zapowiadał się tak miło... Po powrocie do domu czekała na nią jednak jeszcze jedna smutna wiadomość – jej babcia znalazła się w szpitalu, bo złamała biodro. Kiedy tego ranka, jak zwykle udała się na zakupy, potknęła się na skórce od banana i upadła na chodnik. Tego było już za wiele! Rezolutna Ania zadzwoniła do kilku swoich koleżanek i kolegów, by przyszli do niej na popołudniowe...