Rok temu, kiedy spędzałem wakacje u mojej babci, spotkała mnie bardzo dziwna przygoda. Przez przypadek poznałem historię przepięknego ogrodu i uratowałem go przed straszną wiedźmą. Pewnego dnia wybrałem się na spacer i spotkałem dziewczynkę. Uczesana była w dwa kucyki, miała na sobie niebieską bluzkę i dżinsy. Wyglądała niby zwyczajnie, ale coś podkusiło mnie żeby do niej zagadać. - Cześć! - Cześć!- odpowiedziała – Dlaczego do mnie zagadałeś?- spytała bez namysłu. - Nie wiem. Nie mam tu znajomych, a wydałaś mi się sympatyczna i może dlatego. - Ja też nie mam tu nikogo znajomego z moich rówieśników. Przyjechałam do dziadka na wakacje. A ty? - Ja przyjechałem na wakacje do babci. -odpowiedziałem na postawione mi pytanie. - Aha… Jak masz na imię? Ja jestem Kasia. -powiedziała dziewczynka i wyciągnęła do mnie drobną rączkę. - Jestem Szymon. -odpowiedziałem podając jej dłoń. - Może pójdziesz ze mną do mojego dziadka, weźmiemy mojego psa i pójdziemy z nim na spacer? -spytała mnie Kasia. Zgodziłem się bez dłuższego wahania. Poszliśmy do domu dziadka Kasi. Okazało się, że dziadek mojej nowej koleżanki mieszka naprzeciw domu mojej babci. Oboje ucieszyliśmy się, że mamy tak blisko do siebie. Pies Kasi był Yorkiem- nie cierpię tych psów, ale ten był wyjątkowo sympatyczny. Wabił się Cukierek i faktycznie był bardzo słodki. Podczas spaceru rozmawialiśmy, aby bardziej się poznać. Po przechadzce, ja i Kasia rozstaliśmy się i umówiliśmy na popołudnie. Kiedy wróciłem do domu, tzn. do babci, powiedziałem jej o tym, że poznałem Kasię. Ucieszyła się, że mam koleżankę i nie będzie mi się nudziło podczas pobytu u niej. Babcia poprosiła mnie, żebym poszedł z nią na strych i pomógł jej zrobić porządki. Zgodziłem się. Weszliśmy na poddasze, do ogromnego pomieszczenia. Babcia zaczęła zamiatać podłogę, a ja w tym czasie robiłem porządek w kartonach. Miałem przełożyć zdjęcia z kilku małych kartonów do jednego dużego. Kiedy wysypałem zdjęcia z ostatniego kartonu, wypadł z niego duży, żelazny klucz. Zdjęcia przedstawiały babcię, kiedy była młoda, w pięknym ogrodzie. - Babciu, co to za klucz? -babcia spojrzała na mnie, na klucz i na fotki. - Myślałam, że ten karton gdzieś zaginął, ale widzę, że jednak nie. -powiedziała babcia, nie odpowiadając na postawione przeze mnie pytanie. - Co to za klucz? -powtórzyłem pytanie - I gdzie były zrobione te zdjęcia? - Oj, wnusiu… Weź ten karton, klucz i chodźmy do domu to wszystko ci opowiem. Byłem bardzo ciekawy, co opowie mi babcia. Zeszliśmy na dół i akurat zadzwonił dzwonek do drzwi. - To pewnie Kasia -pomyślałem. - Szymonku, idź otwórz....