"Uczyć, bawiąc oraz bawić, ucząc"- to hasło uznajemy za oświeceniowe motto. "I śmiech niekiedy może być nauką..." - pisał Ignacy Krasicki i prawdopodobnie wiedział, co pisze, skoro wszyscy znamy tego poetę jako jednego z czołowych reprezentantów klasycyzmu w Polsce. Natomiast czy te hasła są jedynie pustymi słowami i gadaniem po próżnicy, czy faktycznymi, pełnowartościowymi sentencjami - to postaram się roztrzygnąć w tej pracy

.

Skąd wziął się pomysł nauki poprzez śmiech? Oczywiście ma to związek z nową polską instytucją, teatrem publicznym, który utworzono nie tylko po to, by społeczeństwu dostarczać

rozrywek i radości, ale również by zarazem dać mu lekcję patriotyzmu. Ważne przecież było, by przeciętny zjadacz chleba, szlachcic czy mieszczanin mieszkający w oświeceniowej Polsce, nie dość, żeby wyszedł z gmachu Teatru Narodowego z uśmiechem na ustach (i szczuplejszą sakiewką przy okazji), ale też żeby wyniósł z przedstawionej sztuki wartościową naukę. Dlatego pierwszym przykładem, jaki omówię, będzie komedia Juliana Ursyna Niemcewicza pt. "Powrót posła". Jest to dramat znakomicie potwierdzający tezę zawartą w temacie. Komedia polityczna jest bowiem typowym gatunkiem, który jednocześnie bawi i uczy. W utworze zawarta jest symboliczna walka staropolskiego kontusza z cudzoziemskim frakiem, w której zwyciężają nie tylko szczere uczucia bohaterów dramatu, ale też racje patriotyczne. Nie tylko Niemcewicz, także inni dramaturdzy, tacy jak Franciszek Bohomolec czy Wojciech Bogusławski, ośmieszali na scenie negatywne przywary sarmackie i wady ustrojowe, sprawiając, że polskie społeczeństwo stawało się świadome tychże wad, a tym samym mądrzejsze.

Kolejną, po dramaturgach, ważną postacią dla polskiego oświecenia, którą chcę przywołać, jest Ignacy Krasicki. Ten niezwykle płodny w utwory autor stworzył m. in. zbiór bajek - nawiązując do antycznego Ezopa, napisał wiele pouczających historyjek ze zwierzętami jako bohaterami, które uosabiają negatywne ludzkie cechy. Bajki były proste w odbiorze, widoczne i wyraźne morały w nich zawarte łatwo trafiały zarówno do dzieci

, jak i dorosłych, doskonale realizując w ten sposób zasadę nauki poprzez zabawę

.

Dobrym przykładem na potwierdzenie tezy zawartej w temacie jest kolejny element twórczości Krasickiego - mianowicie poematy heroikomiczne. Jak poeta pisze w "Monachomachii": "Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych, śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych!", tym samym wyśmiewa przywary duchowieństwa, choć wydawałoby się, że to Kościół właśnie powinien dawać społeczeństwu dobry przykład.

Powoli kończąc swoje rozważania, przytoczę na koniec jeszcze przykład gatunkowej satyry. W Polsce takie utwory pisali wyżej wymieniony Krasicki oraz Adam Naruszewicz. Posługując się deformacją, groteską, wyostrzeniem atakowanych negatywnych cech, jak również dowcipem, ironią, kpiną i szyderstwem, ci autorzy krytykowali najgorsze i zarazem znane od wieków wady społeczeństwa: pijaństwo, obżarstwo, obłudę oraz wiele innych. Naukę z takich satyr jak :Pijaństwo" czerpali nawet ci, których nie interesowały polityczne wydarzenia rozgrywające się w oświeceniowej Polsce.

W świetle przytoczonych przeze mnie wyżej przykładów widać wyraźnie, że polscy klasycy w swoich dziełach literackich bardzo dobrze realizowali oświeceniową zasadę, aby pokazywać ludziom, co jest dobre, a co złe, dążąc do tego celu poprzez śmiech