„Nasz idealizm ma w powieści trzy typy cechujące się tym, że każdy z nich goni za wielkimi dziełami, a nie dba o małe. Rzecki jest idealistą politycznym, Ochocki naukowym, a Wokulski bardzo złożonym jako człowiek epoki przejściowej” – napisał Bolesław Prus. Wspomniani idealiści to bohaterowie jednej z jego powieści – „Lalki”. Rzecki, Ochocki i Wokulski to przedstawiciele trzech pokoleń i różnych ideologii, łączy ich jednak to, że każdy z nich chciał stworzyć nowy, lepszy świat. Jak udowodnił Prus w swojej powieści, ich wysiłki były nadaremne.

Ignacy Rzecki był reprezentantem mijającej już ery romantyzmu. Sam siebie nazywał „człowiekiem z innej epoki” i „bonapartystą”. W jego słowach i zachowaniu rzeczywiście odnajdujemy cechy wyróżniające go spośród tłumu jego rówieśników: jest rzetelnym i pracowitym subiektem, żyje według dawno utartych zasad i przyzwyczajeń, wiernie trwa przy swoim przyjacielu, Wokulskim, a nade wszystko jest gorliwym zwolennikiem Napoleona. Przez cały czas, w którym toczy się akcja powieści, Rzecki żywi przekonanie, że wielki wódz Bonaparte bądź któryś z jego potomków pomoże Polakom odzyskać niepodległość. Nawet kiedy dociera do niego informacja o śmierci Napoleona IV, zdaje się nie wierzyć w koniec tego wielkiego rodu. Jako wierny ojczyźnie namawia Wokulskiego do wzięcia udziału w powstaniu styczniowym. Rzecki daje wyraz swojemu patriotyzmowi również uczestnicząc w młodości w Wiośnie Ludów na Węgrzech. Ciągłe dopatrywanie się w dziwnym zachowaniu Wokulskiego powiązań z aktualnymi wydarzeniami na arenie krajowej, odzwierciedla jego zamiłowanie do polityki, którą do końca żywo się interesował.

Kolejnym bohaterem „Lalki” jest Julian Ochocki, który z kolei reprezentuje pozytywizm. To niespełna trzydziestoletni mężczyzna oczarowany Izabelą Łęcką. Jak sam jednak powtarza, nie planuje małżeństwa z nią z powodu odmiennych ideałów. Ochocki skupiony jest na nauce, mnóstwo czasu spędza w laboratorium, ukończył dwie wyższe uczelnie. Mimo iż skonstruował kilka wynalazków, takich jak lampę czy stos elektryczny, ciągle marzył o czymś więcej. Pragnął zbudować maszynę latającą cięższą od powietrza, jak sam mówił, chciał „przypiąć ludzkości skrzydła”. Ochocki był gotów w pełni poświęcić się nauce, nawet kosztem życia prywatnego.

Stanisław Wokulski, nazwany przez Prusa „człowiekiem epoki przejściowej”, ze swoją ideologią znajduje się pomiędzy dwiema wcześniej wymienionymi epokami romantyzmu i pozytywizmu. W młodości był wielkim entuzjastą nauk przyrodniczych. Uczył się w Szkole Głównej, jednocześnie pracując w restauracji, czym udowadnia swoją ambicję i wytrwałość w dążeniu do celu. Po namowach Rzeckiego, przerwał studia i przyłączył się do powstania styczniowego, co jest typowo romantycznym odruchem. Jednak po jego upadku kontynuował swą naukę na Syberii. Powróciwszy do kraju, pojął za żonę wdowę po Janie Minclu, Małgorzatę, z powodów z pewnością nieromantycznych. Po jej śmierci, odziedziczywszy pokaźny majątek, wyjechał do Bułgarii, aby tam potroić jego wartość i tym samym zasłużyć na uwagę Izabeli Łęckiej, w której, od pewnej przypadkowej wizyty w teatrze, był bezgranicznie zakochany. Jego działania, tak znamienne dla pozytywistów, są więc motywowane czysto romantycznymi pobudkami. Z jednej strony widzimy jego młodzieńczą fascynację nauką, z drugiej zaś mamy jego ślepą i naiwną miłość do Izabeli Łęckiej. Wokulski swoją pozytywistyczną stronę ujawnia również w swoim stosunku do Żydów, w których widzi ludzi takich samych jak wszyscy. Także ideały pracy u podstaw i pracy organicznej nie są mu obce: poszerza działalność swojego sklepu, dając tym samym pracę setkom ludzi, a najbardziej potrzebującym pomaga. Jak sam Prus napisał o swoim bohaterze w „Lalce”: „Stopiło się w nim dwu ludzi: romantyk sprzed roku sześćdziesiątego i pozytywista z siedemdziesiątego. To, co dla patrzących jest sprzeczne, w nim samym jest najzupełniej konsekwentne”.

W „Lalce” Bolesław Prus ukazał nam trzy typy ludzi tamtego okresu, których wiele różni, ale również sporo łączy. Każdy z nich przedstawia inne spojrzenie na otaczający go świat. Każdy z nich również, dążąc do wyższych celów, ponosi porażkę w życiu prywatnym. Opisani wcześniej bohaterowie nie doceniają osiągniętych już zamierzeń. Zdobywając jedno, pragną jeszcze więcej. Wpadają w błędne koło, gdy tymczasem Szlangbaum „wykonując małe prace zdobywa kraj”. Prus ukazuje nam, że dwie wielkie ideologie: romantyzm i pozytywizm, ostatecznie upadają. Pisząc jednak w zakończeniu powieści słowa „non omnis moriar”, wyraża swoją nadzieję, że przyszłe pokolenia powrócą do tych idei w odpowiednim czasie.