Ksiądz wiedział, iż w zaistniałej sytuacji tylko modlitwą pomoże ojczyźnie. I nie obnosił się z tym, że pomaga, że cierpi wraz z innymi, tak jak to robił Konrad. Jest skromny i pokorny. Próbuje nawiązać kontakt z Panem : „Ja, proch będę z Panem gadał” - ukazuje tym samym pogardę dla samego siebie. Czy coś takiego powiedziałby Konrad? Ksiądz Piotr zajął stanowisko oczekującego na gest Boga, nie próbował Go pospieszać...