Dziś wezmę pod lupę bardzo delikatny, wrażliwy i kontrowersyjny temat. Chcę abyś wiedział, że używam tych przymiotników ze świadomą nutą ironii. Pieniądze - to dla niektórych temat, który należy omijać szerokim łukiem. Tutaj pojawia się pierwszy problem - ludzie boją się otwarcie i szczerze rozmawiać na temat pieniędzy. Spotykam wiele osób, które mają zainstalowane ograniczenia związane np. ze swoim wynagrodzeniem w pracy. Ogarnia mnie przerażenie, gdy pytam swojego dobrego znajomego - Ile chciałbyś zarabiać pieniędzy? Jaka suma by Cię satysfakcjonowała? W odpowiedzi słyszę 2 tyś złotych miesięcznie. Myślę sobie uff... Gdyby taka osoba nagle zarobiła dajmy na to 2,5 tyś złotych - wiecie co by zrobiła? Zamroziłaby te pieniądze ze strachu, schowała i Bóg jeden wie co jeszcze. Strach kazałby tej osobie zagrzebać te pieniądze i odłożyć na czarną godzinę, problem w tym, że dla takiej osoby czarna godzina trwa całe życie. To utrata szansy, szansy na zainwestowanie tych pieniędzy i rozwój. Co prawda prawdziwą sztuką jest zrobić z gówna czekoladę, ale od czegoś trzeba zacząć. Ludzie mają pozakładane...