Pewnej mrocznej i dziwnej nocy ktoś zastukał 4 razy do mojej chatki. Bardzo się zdziwiłem kto o tak późnej porze zakłóca mój spokój. Była to niewiasta. Cała zakrwawiona i ubrudzona ziemią z krzykiem wbiegła do środka. Blada, niesamowicie zdenerwowana ze strachem obwieściła mi, iż właśnie zabiła swego małżonka. Z trudem opowiedziała mi o morderstwie. Odchodziła od zmysłów i chciała wiedzieć czy mąż będzie ją za tę zbrodnię nękał. Oczywiście opowiedziałem jej, że martwa istota nie może powrócić do życia i zapewniłem by była spokojna. Następnie kobieta poczęła pytać jaka spotka ją za to kara i w jaki sposób może odkupić swoje grzechy. Wiedziałem iż mam do czynienia ze złą kobietą, której nie żal zbrodni i która obawia się wyłącznie kary. Wolałem aby już poszła i zapewniłem ją, że nic jej się stać nie może i nikt nie wyjawi jej mrocznej tajemnicy, gdyż wie o niej tylko martwy mąż.

Od naszego spotkania minął dokładnie rok. Mogłem się domyślać, że prędzej czy później przybędzie do mnie po kolejną poradę. Gdy wpadła do chaty była bardzo zdenerwowała. Widziałem, że zmagała się z jakąś decyzją.

-Kocha mnie dwóch mężczyzn, a ja czuję do nich to samo! Nie wiem którego z nich mam wybrać, gdyż obaj mi się podobają-wydyszała.

Potem opowiedziała mi o tym, że ciągle nękają ją koszmary, ma przewidzenia- widzi i słyszy zmarłego męża. Mówiła to z taką obawą, że uznałem, iż ta kobieta ma duży problem. Przypuszczałem, że zbrodniarkę dosięgnie kara nie tyle fizyczna, co psychiczna.

-Musisz zrozumieć, że nie ma zbrodni bez kary. Nie gwarantuję, że ona cię ominie. W jakiś sposób ty też musisz ją odbyć-wytłumaczyłem.

Zaproponowałem, iż mogę wskrzesić zmarłego męża, lecz ona kategorycznie zaprzeczyła. Widziałem, że czuje się niekomfortowo ze świadomością, że jej były małżonek mógł wrócić z zaświatów w każdej chwili. Kobieta bardzo bała się ducha, a tym bardziej nie chciała go już nigdy więcej widzieć. W tym momencie dotarło do mnie sedno całej sprawy. Kobieta nie czuła skruchy, ani żalu po stracie małżonka. Zadręczała się tym i odchodziła od zmysłów, lecz przede wszystkim bała się zjawy. Zabiła go świadomie, ale tego nie żałowała. Na tę myśl nie udało mi się powstrzymać łez, gdyż cała sytuacja wywierała na mnie wielką presję. Nie mogłem sobie wyobrazić jak można być tak złą istotą. Moje serce przeszywał ból i rozpacz. Zginął niewinny człowiek-to bolało mnie najbardziej. Po chwili kobieta ponownie zapytała się mnie jak miała pogodzić obydwu braci. Kiedy się uspokoiłem, wpadłem na pewien pomysł i odparłem, że każdy z nich powinien zrobić jej wianek z kwiatów, po czym ona nie wiedząc, który należy do kogo wybierze ładniejszy.

O zakończeniu mogłem się tylko domyślać, gdyż kobieta już nigdy mnie nie odwiedziła, ani też ja jej nie spotkałem. Jedyną rzeczą, jaka zmieniła się w naszym otoczeniu jest brak starej kaplicy. Słyszy się od miejscowych, że miały tam miejsce straszliwe wydarzenia. Może działo się to w ów dzień? Może bracia postąpili nieuczciwie? Nie wiem co się dokładnie stało i pozostają mi tylko domysły. Czasem przechodząc obok pustego pagórka po kapliczce mam wrażenie, że słyszę głosy wołającego męża: -To ja… twój mąż, twój mąż! Myślę jednak, że są to tylko przesłyszenia.