Mickiewicz pisał swoje utwory w różnych odstępach czasu. Chciałbym zająć się niektórymi dziełami, którym granice czasowe wyznaczają "Konrad Wallenrod" i "Pan Tadeusz". Był to okres 16 lat twórczości. Przez tak długą część życia zmienia się świadomość i pojmowanie świata. Autor widząc jakim innowacjom ulega jego otoczenie, zwyczaje jakie znał i kultura, sam także jest zmuszony do zmian. Jego dzieła stworzone oczywiście na podstawie tylko i wyłącznie jego refleksji, przemyśleń, obserwacji i wniosków muszą jednocześnie niejako dostosować się do wymogów epoki. Wartości moralne jakie czytelnik powinien z nich wydobyć autor stara się przekazać w sposób pasujący do panujących stosunków w państwie i na świecie. Naturalnie, wiadomo, że osobą najważniejszą w utworze jest bohater. To on nadaje akcji ton. Decyduje o dynamiczności lub statyczności utworu. Przez niego odgadujemy co twórca chciał nam przekazać. Na niego zwracamy największą uwagę i często bierzemy z niego przykład. Oczywiście i Mickiewicz stworzył własnych bohaterów. Mają oni swoje cechy wspólne i tyczą się one każdego z nich w takim samym stopniu. Są to patrioci i działacze, którzy zeszli do podziemia. Wszystkich ich z jednym wyjątkiem łączy miłość do własnego narodu. Nie są owładnięci ksenofobią, ale dobro ojczyzny stoi dla nich zawsze na pierwszym miejscu. Mają taki sam cel, wyrwanie kraju z kajdan niewoli. Jednakże realizują go w nieco odmienny sposób. Każdy z nich ma inną koncepcję odzyskania niepodległości. Ważnym elementem różniącym ich zasady jest sprzeczność w umiejscowieniu samego siebie w planach wydarzeń. Raz jest to przywódca, prawie równy Bogu, a innym razem drobny bernardyn-emisariusz. Możemy wyróżnić ich cechy szczególne. Konrad Wallenrod jest rycerzem. Żyje w średniowieczu. Za obronę służy mu głównie miecz, ale umie także posługiwać się rozumem. Jest szlachetny prawy, ma rodzinę, posiada względy księcia Kiejstuta. Stawia to wszystko na szalę i podejmuje ryzyko. Staje się jedyną nadzieją narodu. On, a nie kto inny może pokonać przeciwnika. Przypłaci to utratą rodziny i życia. Jak Prometeusz bierze na swoje barki cierpienie ogółu. Gustaw z IV części "Dziadów" wierzy w odmienne ideały. To zupełnie inna psychika i inne problemy. Gustaw żyje swoimi namiętnościami. Nie interesują go sprawy ojczyzny. Jego głowę zaprząta nieszczęśliwa miłość do dziewczyny. On cierpi, ale z przyczyn osobistych. Gustaw jest tu romantycznym kochankiem. W III części "Dziadów" Mickiewicz wprost pokazał nam jedno z przeobrażeń. Młody wrażliwy kochanek staje się odpowiedzialnym, dojrzałym przywódcą...