Twórczość Ignacego Krasickiego to przede wszystkim walka z ciemnym, zabobonnym i konsumpcyjnie nastawionym do życia społeczeństwem, szczególnie zaś z krótkowzroczną szlachtą i zacofanym klerem. „Książę poetów”, sam będąc duchownym, znał życie klasztorne niejako od kulis i doskonale zdawał sobie sprawę z ułomności stanu, do którego należał. Osiemnastowieczne zakony jawiły się jako ostoja obskurantyzmu i wstecznictwa, były absolutnym zaprzeczeniem postulatów i haseł, jakie stawiało oświecenie. W społeczeństwie, które miały tworzyć wykształcone, tolerancyjne i użyteczne stany, duchowieństwo stanowiło jakby wołom, zbiorowość, która, nie bacząc na zmieniające się czasy, nadal „piła, jadła i popuszczała pasa”, nie zdając sobie sprawy, że taka postawa wyraźnie odbiega od modelu człowieka oświeconego. Krasicki widząc rozkład moralny „wielebnych” nie wahał się im wytknąć w zdecydowany, choć żartobliwy sposób wad i przywar. W Monachomachii – utworze, który wywołał ogólne wzburzenie i skandal – autor obalał mit pokornego, ubogiego, pogrążonego w modlitwie i kontemplacji zakonnika. Autor z humorystyczną bezwzględnością odsłaniał i kompromitował ujemne strony klasztornego życia. Tematu poematu stał się spór dwóch zakonników żebraczych (dominikanów i karmelitów), zaś akcję tworzą najpierw „uczona” dyskusja, później ogólna bijatyka „braciszków”, zakończona radosnym pojednaniem przy kielichu wina. Treść, bardzo prosta i komiczna, miała być punktem wyjścia do przedstawienia rzeczywistego obrazu ówczesnego życia zakonnego. Krasicki już na samym wstępie stwierdził : „nie wszystko złoto co się świeci z góry”. Zakony, ogólnie uważane za oazę skromności i medytacji, w rzeczywistości rywalizowały ze sobą w gromadzeniu dóbr. Pod płaszczykiem pobożności kryło się lenistwo, wygodnictwo i próżniacze życie mnichów. Bohaterowie Krasickiego – „rycerze w habitach” uwikłani w „w wojnę okrutną bez broni, bez miecza” przedstawieni zostali jako zacofani, ospali pasożytujący na społeczeństwie. To osoby bez powołania zakonnego, powielające jedynie utraty stereotyp zakonnika. Zajęci gromadzeniem zapasów, od czasu do czasu próbują udowadniać swoją wiedzę i wykształcenie. „Uczona dysputa” pomiędzy karmelitami a dominikanami, wraz z całą śmieszną pompatycznością, cechami starożytnych wywodów i polemik, dowodzi jak tragicznie niski był poziom intelektualny duchowieństwa polskiego. Klasztorne biblioteki od lat święciły pustką, książki pokrywała coraz grubsza warstwa kurzu, braciszkowie zaś naiwnie wierzyli w swą scholastyczną wiedzę i szkolną mądrość. Nic więc dziwnego, że dyskusja bardzo...