W roku 1500, Mikołaj Kopernik odwiedził Rzym, by wykładać matematykę na tamtejszym uniwersytecie. Oprócz nauczania Astronom, zajmował się obserwacją ruchów Plutona, gdyż chciał odnaleźć argumenty na obalenie teorii Ptolemeusza. Pewnego dnia postanowił spędzić dzień na bazarze. Podczas przechadzania się między straganami, zauważył pewną znamienitą osobę, z którą zawsze chciał porozmawiać. Myślał o szansie na to spotkanie jeszcze w Polsce. Ujrzał słynnego artystę - Leonarda da Vinci. Przez chwilę spoglądał w stronę włoskiego wynalazcy, aż ten odwzajemnił spojrzenie, uśmiechnął się, podszedł. W tym samym momencie da Vinci powiedział - czyżby to pan Mikołaj Kopernik? Dzień dobry. Zawsze marzyłem o tym, by pana spotkać. - Witam - odrzekł Astronom. - Miałem przyjemność usłyszeć jeden z pana wykładów, był naprawdę „kosmiczny”. -Tak, ale wykładanie, to nie jest moja pasja. Powiedziałbym, że to zło konieczne, gdyż muszę w jakiś sposób opłacić obserwacje astronomiczne. Nauka i dążenie do prawdy - to moja pasja! - Ech właśnie, my badacze i wizjonerzy mamy, widać, te same problemy. Ja, by móc spokojnie prowadzić badania, maluję obrazy na polecenie papieża, a wszem i wobec wiadomo, jakie papież ma wygórowane gusta. - A jakież to badania pan przeprowadza? - Przepraszam, możemy mówić sobie po imieniu? - zaproponował Włoch. - Oczywiście, więc jakie badania ostatnio przeprowadzasz Leonardo? - W niewielu wolnych chwilach zgłębiam tajemnice anatomii, ale myślę o...