Opublikowany w tomiku „Krzak dzikiej róży w ciemnych smreczynach” we Lwowie w 1898 roku cykl czterech ponumerowanych sonetów pod tym samym tytułem jest zbiorem wszystkich cech modernistycznej poetyki oraz wykładnią najważniejszych problemów, nurtujących Jana Kasprowicza i współczesnych mu poetów. Poruszając takie kwestie, jak przemijanie, poszukiwanie celu życia, siła młodości, zagrożeń otaczającego świata, starość, przekonanie o ulotności nadziei, nietrwałości urody, jeden z najwybitniejszych prekursorów Młodej Polski dokładnie zaznaczył tym dziełem zmianę, jaka zaszła w nim samym. Z zafascynowanego naturalizmem, zainspirowanego tatrzańskim widokiem, ewoluował w poetę korzystającego z symboli, alegorii i dorobku impresjonistów. W jego sonetach odnajdziemy elementy koherentne z takimi utworami, jak „Sztuka poetycka” Paula Verlaine’a, „Melodia mgieł nocnych” i „Widok ze Świnicy do doliny Wierchcichej” Kazimierza Przerwy-Tetmajera czy „Weselem” Stanisława Wyspiańskiego. Treść Cztery ponumerowane sonety są czterema odrębnymi obrazami poetyckimi. Dwa pierwsze dotyczą opisu tatrzańskiego krajobrazu, na tle którego rośnie dzika róża (sonet III) oraz limba (sonet IV). W I podmiot liryczny opisał ciemną noc, w której wnikliwe oko dostrzeże zgniłą zieleń bujnych traw oraz krwawy, purpurowy pąs róży rosnącej na tle szarych skał, a wyostrzony słuch usłyszy szemrzące cicho stawy, przerywające wszechogarniającą ciszę. Drugi sonet to opis wschodzącego słońca, unoszącego się nad opisanym w poprzednim fragmencie krajobrazem. Granatowe niebo zastąpił błękit, przykrywający stopniowo ciemnozieloną połać lasu. Na tle morskiego koloru widać jeszcze złote słońce i błyszczący niczym brylant górski strumyczek. W oddali słychać jego szum, niczym wzdychanie odpoczywającego człowieka oraz „żale” krzaku dzikiej róży, który wśród otaczającej go przyrody nie czuje się bezpiecznie. Kolejny sonet jest wypełniony relacją ze zmian, jakie na opisywanym terenie zaszły w kilka godzin później. Nastało popołudnie – pora wyłaniania się z zarośli rozmaitych zwierząt, takich jak kozice, świstak, ptaki. Ich kolory uzupełniają się wzajemnie, brąz przechodzi w zieleń, a ta w miedź. Słychać świstanie świstaka, beczenie stada owiec. Dźwięki są coraz donioślejsze. Ostatni, IV sonet jest zapisem zapadającego wieczoru. Na trawie pojawia się wieczorna rosa...