Czy w Polsce istnieje zjawisko dyskryminacji kobiet? Część naszego społeczeństwa twierdzi, że nie. Osoby te uważają, że o dyskryminacji kobiet można mówić w przypadku starożytnych Aten, gdzie tylko mężczyźni mogli być pełnoprawnymi obywatelami, w przypadku dawnej Polski, kiedy to jeszcze kobiety nie były objęte systemem szkolnictwa i do roku 1919 nie posiadały praw wyborczych, czy w przypadku Arabii Saudyjskiej, gdzie kobiety po dziś dzień nie mogą uczestniczyć w wyborach. Jednak prawda jest taka, że choć współczesne Polki mogą kształcić się na dowolnej uczelni, dysponować swoim majątkiem i kandydować na wysokie stanowiska państwowe, dyskryminacja kobiet jest tak głęboko zakorzeniona w tradycji i kulturze, że w dalszym ciągu daje o sobie znać w naszym kraju. Ja także zgadzam się z tą opinią, na potwierdzenie której przytoczę kilka argumentów.

Co najważniejsze, dyskryminacja kobiet jest dziś najbardziej widoczna na rynku pracy. Faktem jest, że pracodawcy chętniej zatrudniają mężczyzn, niż kobiety. Jak to możliwe, można spytać, biorąc pod uwagę fakt, że więcej kobiet niż mężczyzn decyduje się na studia wyższe, a 75% osób dokształcających się, np. poprzez studia podyplomowe, to przedstawicielki płci pięknej, o czym wspomina Joanna Kluzik-Rostowska w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” z 13 grudnia 2006 r. Odpowiedź tkwi w tym, że pracodawcy nie potrafią zaakceptować tego, że kobiety próbują pogodzić karierę z macierzyństwem i z obawy przed perspektywą urlopów macierzyńskich potrafią podczas rozmowy z kandydatką zapytać o to, czy planuje ona zakładać rodzinę. Stąd często mówi się o tzw. „szklanym suficie”, o którym również wspomina J. Kluzik-Rostowska, przez który trudno przebić się kobietom na rynku pracy. Niepokojący jest również Raport Państwowego Instytutu Pracy pn. „Równe traktowanie kobiet i mężczyzn w stosunkach pracy. Mobbing w środowisku pracy” (2002-2003), z którego wynika, że w roku 2003 kobiety pracujące na wyższych stanowiskach kierowniczych stanowiły nieco ponad 60% mężczyzn na tej samej posadzie, a ich zarobki na tych stanowiskach wynosiły niespełna 80% zarobków mężczyzn.

Po drugie, o powszechności zjawiska dyskryminacji kobiet świadczy utrwalony w naszej kulturze tradycyjny model rodziny, w którym mężczyzna jest „jedynym żywicielem rodziny”, a kobieta wychowuje dzieci, gotuje, sprząta, pierze itd. Nawet jeśli we współczesnej polskiej rodzinie także kobieta pracuje, zazwyczaj obowiązki domowe spadają tylko na nią. A już nie do pomyślenia jest, szczególnie w małych społecznościach, odwrócenie tradycyjnie przypisanych ról i funkcjonowanie rodziny, w której kobieta zarabia pieniądze, a mężczyzna zostaje w domu z dziećmi.

Kolejnym argumentem jest uprzedmiotowienie kobiet w reklamie, teledyskach, o pornografii już nie wspominając.

Reklamy najróżniejszych produktów coraz częściej wykorzystują obrazy roznegliżowanych kobiet bądź seksualne podteksty, aby zwrócić uwagę odbiorcy – najczęściej mężczyzn. Niemal na każdym kroku można napotkać reklamę narzędzi, dachów czy ogrodzeń z kobietą w krótkiej spódniczce na pierwszym planie, a na półkach w każdym saloniku prasowym z trudem mieszczą się coraz liczniejsze czasopisma erotyczne. Przedstawianie kobiet w ten sposób w kulturze masowej stało się już niemal akceptowalne w naszym społeczeństwie, jednak – co najgorsze – nierzadko dociera ono do dzieci, ucząc dziewczynki, że o ich wartości decyduje ich wygląd, a chłopców oduczając szacunku do płci przeciwnej.

Ponadto, dyskryminujące płeć piękną są stereotypy i postrzeganie kobiet w społeczeństwie. Chyba każdy z nas potrafi wymienić kilka dowcipów o głupiutkich blondynkach bądź często spotkał się z opinią, że kobiety są marnymi kierowcami. Choć nie ma żadnych podstaw naukowych łączących kolor włosów z ilorazem inteligencji, a niedawne badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii pokazały, że kobiety powodują tyle samo kolizji, co mężczyźni (a wypadki, w których ginęli ludzie, częściej powodują mężczyźni) to i tak te dwa stereotypy miewają się bardzo dobrze w naszym społeczeństwie. To, jak kobiety postrzegane są przez mężczyznach, wpływa na ich samoocenę, co skutkuje nie tylko obawą przed siadaniem za kółkami. Poprzez utartą opinię, że kobiety są raczej humanistkami, a mężczyźni są lepsi w przedmiotach ścisłych (co również nie jest jednoznacznie udowodnione naukowo), rzadziej decydują się one na studiowanie na kierunkach ścisłych. Ponadto historia, kiedy to kobiety pozbawione były praw wyborczych i wpływu na politykę, rzutuje na dzisiejsze postrzeganie polityki jako raczej męskiej sfery życia publicznego i skutecznie zniechęca je do jej uprawiania dziś – stąd tak mało kobiet w polskich partiach politycznych, parlamencie i rządzie.

Choć dyskryminacja kobiet jest zjawiskiem społecznym, państwo jest w stanie podjąć pewne działania, aby je załagodzić. Pewnym rozwiązaniem, które przyczyniłoby się do równouprawnienia kobiet i mężczyzn na rynku pracy, byłoby rozbudowanie przez państwo opieki nad małym dzieckiem. Odsetek dzieci uczęszczających do żłobków i przedszkoli jest w Polsce bardzo niski, w porównaniu ze średnią Unii Europejskiej, a szczególnie źle sytuacja wygląda na obszarach wiejskich. Powód? Zbyt mała ilość takich placówek. Od kilku lat spora część funduszy europejskich jest przeznaczana na tworzenie szczególnie przedszkoli, ale również państwo powinno się na tym skupić. W efekcie pracodawcy będą chętniej zatrudniać kobiety, wiedząc, że macierzyństwo będzie z mniejszym stopniu kolidować z ich obowiązkami w pracy.

Co więcej, należy uświadamiać zarówno dzieciom, jak i dorosłym, że tradycyjny podział ról między kobietą a mężczyzną w rodzinie to przeszłość. Doskonałym wzorem dla Polski powinny być rozwiązania edukacyjne wprowadzone w Szwecji, Włoszech czy Danii, opisane w artykule „Co robić, żeby mieć dzieci” autorstwa M. Środy, zamieszczonym w „Gazecie Wyborczej”. W krajach tych, mężczyznom daje się szansę większego zaangażowania w wychowanie dzieci i prowadzenie domu, poprzez obowiązkowe urlopy dla ojców, czy zajęcia w przedszkolu, uczące chłopców wykonywania prac domowych. Właśnie tak funkcjonujący partnerski model rodziny powinien być promowany w Polsce.

Po trzecie, należy wesprzeć kobiety w budowaniu ich samooceny, samorealizowaniu się, a co za tym idzie – zwiększaniu ich uczestnictwa w życiu publicznym. Ostatnie zachęcanie młodych ludzi do studiowania „przyszłościowych”, typowo technicznych i ścisłych kierunków skłoniło do wyboru takich studiów również kobiety. Nie najgorszym pomysłem jest wprowadzenie parytetów płci, np. na listach wyborczych. Dzięki temu zmieniłyby się proporcje reprezentatywności płci w polityce, w której kobiety chętniej zaczęłyby się udzielać.

Dyskryminacja kobiet w Polsce, jak i na całym świecie, jest z pewnością zjawiskiem tracącym na sile. Patrząc kilka-kilkanaście stuleci wstecz można zauważyć, jak duży postęp w dziedzinie równouprawnienia kobiet i mężczyzn już się dokonał. Choć prawa kobiet w Polsce są dużo większe niż np. prawa kobiet w nielicznych państwach, gdzie nie mają one praw wyborczych, nadal potrzeba trochę czasu, aby to zjawisko zmniejszyć, bądź je całkowicie wyeliminować. Choć dyskryminacja ta ma swoje źródło w kulturze, świadomości mężczyzn, jak i samych kobiet, państwo może zrobić wiele, aby się do tego przyczynić.