- Zaraz rozpocznie się walka wieczoru! Walczyć ze sobą będą obecny mistrz nazywany przez wielu Żelazną Pięścią i skazany złodziej uliczny, którego nagrodą będzie wolność! Ale jest jeden warunek, który wszyscy znają! Musi pokonać władcę tej areny! Zapowiada się imponujące starcie, którego wynik jest wielu znany! Możecie być pewni, że poleje się krew! Mężczyzna średniej budowy wykrzykiwał w kółko zapowiedź walki. Stał na wysokiej, drewnianej platformie tak, by go wszyscy w koło widzieli i słyszeli. Arena znajdowała się klika kroków za jego plecami. Był nią kilkumetrowy, ogromny, okrągły dół wykopany po środku bogatej dzielnicy miasta. Otoczony był powbijanymi w ziemie drewnianymi belkami, by nikt przypadkiem tam nie spadł. Duża ilość ludzi stała wokoło areny, by obejrzeć widowisko. Jedni byli tu pierwszy raz, inni przypadkiem, a jeszcze inni byli stałymi bywalcami. Ci ostatni stali blisko platformy i czekali, aż organizator widowiska do nich zejdzie. Po trzykrotnym powtórzeniu zapowiedzi oddzielanych przerwami, zszedł z drewnianej konstrukcji i usiadł na niskim krzesełku bez oparcia. Dwóch z jego ochroniarzy ubranych w grube, skórzane ubrania postawiło przed nim niewielki stolik. - Przyjmę wszystkie zakłady! – oznajmił po chwili milczenia – Stawka wynosi sześć do jednego dla złodzieja! Zbliżyli się do niego ludzie na odległość trzech kroków. Najbliższy z nich powiedział: - Trzysta akrów na mistrza. - Trzysta pięćdziesiąt na Pięść. – powiedział następny. Tak przeszło jeszcze wiele osób. Największa stawka, jaką się zakładano było tysiąc akrów. - Ostatnie zakłady! – krzyknął organizator kilka minut po ostatnim stałym widzu. Pewna młoda kobieta słysząc to, podeszła do niego. - Witam panią. Pierwszy raz? – zapytał. - Ile wynosi stawka? – spytała. - Sześć do jednego dla złodzieja. Radzę obstawiać na Żelazna Pięść. Mniejsza nagroda za wygraną, ale pewny zysk. Taka dobra rada ode mnie. - Dziękuje, ale nie skorzystam. - To jak będzie? - Mój zakład to dziesięć tysięcy akrów na złodzieja. - Nie pomyliło się pani czasem? To dużo pieniędzy. Najwyższy zakład w historii tej areny, a pada na nieumiejącego walczyć skazańca? Dobrze usłyszałem? - Tak. Słuch Cię jeszcze nie zwodzi. W razie wygranej, gdzie i kiedy mam się zgłosić po nagrodę? - Zaraz po walce w tym miejscu, ale wątpię by miała pani po co tu przychodzić. Jeszcze nikt nie wygrał z obecnym mistrzem… No dobra. Koniec zakładów! – krzyknął i wszedł ponownie na platformę – Walkę czas zacząć! Dziewczyna podeszła bliżej, by obejrzeć pojedynek i wiedzieć, co się dzieje z jej pieniędzmi. U dołu areny, będąca w ścianie...