Seriale już do początków telewizji podbijają świat i serca widzów. Kuszą, uzależniają, a często też uczą. Przykładem takiej telenoweli jest "Glee". Ten amerykański musicalowy serial komediowy, emitowany jest w Polsce przez stację FOX od 18 lutego bieżącego roku. Przez jednych uważany jest za kiczowaty, a przez drugich za skandaliczny. Jedno jest pewne - zjednał sobie fanów wśród bardzo szerokiej publiczności, niezależnie od wieku i przekonań. "Glee" opowiada historię 'niepopularnych' i nieszanowanych w szkole uczniów, którzy szukając własnej drogi przystępują do szkolnego chóru, zwanym "Nowe Kierunki" w fikcyjnej szkole średniej William McKinley w Limie w stanie Ohio. Pierwszą rzeczą na którą warto zwrócić uwagę jest obsada. Została ona staranie dobrana przez reżysera Ryana Murphy'ego, który aktorów szukał na Broadwayu. Ich talent wokalny możemy ocenić podczas słuchania coverów z różnorodnego repertuaru. Znalazły się między innymi kultowe zespoły jak The Rolling Stones czy powiew nowoczesności jakim jest np. Lady Gaga. Aktorzy posiadają ciekawe i wyjątkowe barwy głosu, a ich interpretacje piosenek pomagają niejednokrotnie zrozumieć ich prawdziwy sens. Drugą, według mnie pozytywną, cechą tego serialu jest tematyka. Serial pokazuje z jakimi problemami spotykają się na co dzień nastolatkowie jak również dorośli. Ukazuje, że każdy człowiek – niezależni od wieku – popełnia błędy. "Glee” oddaje również hołd inności wszelkiego typu i uczy tolerancji. Poruszana tematy rasizmu, homofobii, etnicznych stereotypów, macierzyństwa nieletnich, stosunków rodzinnych. Myślę, że jest to przedstawione w łatwy i przyjemny do odczytania sposób z wyważoną dawką humoru. Jednakże - jak to często w serialach bywa - problemy są niekiedy zbytnio wyolbrzymiane, a wszystko kończy się dobrze. Krytycy pisali o „Glee”, że jest to „...