Sławne dzieło, „Kandyd” Woltera, uznawane jest za najlepszy przykład powiastki filozoficznej. Gatunek ten rozpowszechnił się w pełym Oświeceniu. O jego niezwykłości świadczy fakt, iż pod przykrywką trochę zmyślonych i śmiesznych zdarzeń odnaleźć możemy głębokie przesłanie, filozoficzną myśl, którą autor postanowił sprytnie zamaskować w treści utworu. Ten sposób przekazywania idei i informacji był w Oświeceniu uniwersalną drogą, stosowaną przez wielu autorów. Wolter w „Kandydzie” jawi nam się jako typowy racjonalista. Staje naprzeciw powszechnej w tamtych czasach filozofii Leibniza i Rosseau. Według nich na świecie panuje wszechobecne dobro. Jeżeli pojawia się zło, to tylko po to, aby służyć dobrej sprawie. Główni bohaterowie powiastki - tytułowy Kandyd i jego mistrz Pangloss, z początku przychylni są tej właśnie filozofii. Wraz z postępem akcji są świadkami wielu przykrych, a nawet tragicznych wydarzeń. Wielokrotnie głównym sprawcą cierpienia i śmierci jest sam człowiek, wywołując wojny, ulegając niskim emocjom i prymitywnym wierzeniom. Kandyd jest również świadkiem trzęsienia ziemi w Lizbonie. Zauważa wtedy, że światem rządzi przypadek, a ślepy los ciska ludziom pod nogi kolejne przeciwności. Takie następstwa zmuszają bohatera, który jest jeszcze młody i niedoświadczony, do przemyśleń nad słusznością teori mistrza Panglosa. W swoim całym doczesnym życiu nie spotkał bowiem Kandyd ani jednej szczęśliwej osoby, nie licząc mieszkańców Eldorado. Czytelnik zdaje sobie jednak od razu sprawę, że taka arakdyjska kraina szczęśliwości w realnym świecie nie...