Radość

to bliskość drugiej osoby

to wielkość która łączy

to głębia przenikająca człowieka

to wspaniałość serca

to otwartość na człowieka

to wzniosłość uczuć

to przestrzeń rozległa jak ocean

to miłość wiążąca bez końca

to niepokój o stratę piękna

radość

to .....

/ Ks. Piotr A. Faliński/





NIE BOGACTWO CZYNI CZŁOWIEKA BOGATYM, LECZ RADOŚĆ





Zanim przejdę do pisania niniejszego projektu, chciałbym przedstawić krótkie opowiadanie, którego autorem jest : Willi Hofsümmer.

BOGACZE

Na lekcji uczniowie rozmawiają o bogactwie. „Jak to jest, kiedy ktoś posiada wiele pieniędzy i jest bogaty? Po czym można rozpoznać bogatych ludzi?” — pyta nauczycielka.

Pieniądze, duży dom, mercedes, urlop za granicą, piękna żona — odpowiedzi ze świata dorosłych. Zgłasza się również mały chłopiec i mówi: „My jesteśmy także bogaci. Moja mama mówi zawsze, że jesteśmy bogaci w dzieci”. Klasa śmieje się.

W świadomości bardzo wielu ludzi dorosłych i również dzieci, obraz człowieka bogatego kojarzy się automatycznie z obrazem radości. Bogactwo to bajkowe pałace, wille, wspaniałe samochody i jachty, luksusowe hotele, przyjęcia i inne przyjemności … I to wszystko nazywa się szczęściem. Mało kto wie, że jest to jedynie maska i ułuda szczęścia, pod którą kryje się zazwyczaj wielka pustka, nuda, smutek i rozczarowanie. Człowiek bogaty nie zdaje sobie sprawy, że bogactwo i szczęście nie jest kawałkiem tortu, który można zjeść w samotności, ale że trzeba je dzielić z innymi. Kim jest bogacz? To zazwyczaj egoista i człowiek chciwy, który gromadzi skarby dla siebie. To ktoś, kto pokłada całą ufność w majątku i komu się wydaje, że obejdzie się nawet bez Boga, bo ma pieniądze, bo ma układy i myśli, że dzięki temu jest bezpieczny i że sam może decydować o swoim losie.

Bogactwo i pieniądze są potrzebne do życia i same z siebie nie są niczym złym, ale ich nadmiar podsuwa nam kuszącą myśl, że dzięki nim można sobie samemu zapewnić wszystko, łącznie z nieograniczonym szczęściem i władzą nad światem.

Na tym między innymi polega ułuda bogactwa, że ludziom wydaje się, iż przez bogactwo uwolnią się od lęku i będą bezpieczni, tymczasem tak nie jest. Są rzeczy, których nie można kupić. Dobra materialne nie zawsze uwalniają od bezradności, zagubienia, pustki czy cierpienia. Może to uczynić tylko miłość. Człowiek bogaty myśli jednak, że jego życie jest zależne od tego, co posiada. Zajmuje przeważnie ważną pozycję w społeczeństwie. Dzięki swojemu bogactwu posiada zazwyczaj władzę i wpływy, otacza go powszechny szacunek, ludzie liczą się z jego opinią i zdaniem.

Bogactwo jednak nie przynosi człowiekowi radości, ponieważ im więcej posiada, tym w większym żyje stresie i lęku przed utratą majątku, bankructwem, kradzieżą... Człowiek bogaty otacza się coraz większym murem, sprawia sobie groźne psy, zakłada alarmy i żyje w głębokiej izolacji, nie dostrzegając prawdziwej urody życia i nie podejrzewając, że „bogactwo w radości nie zależy od sakiewki, lecz od serca.” /Jeremias Gotthelf/.

Według Phila Bosmansa, autora książki „Nie zapomnij o radości” - „bogactwem człowieka jest radość, a nie skarby”, bo „jeśli potrafisz cieszyć się na widok kwiatu, uśmiechu, bawiącego się dziecka, jesteś bogatszy i szczęśliwszy od milionera, który ma wszystko o czym tylko zamarzy, a mimo to nie jest zadowolony i nic go nie cieszy, bo jego własne bogactwo trzyma go na uwięzi jak konia na paradzie”. W innej książce ten sam autor mówi, że „bogactwem serca są: śmiech, uścisk dłoni, przyjazny gest, pogodne słowo. Darem staje się to, co najprostsze. Kto zgubił sens takiego bogactwa, ten szuka czegoś zastępczego, rzucając się w wir rzeczy martwych, niezdolnych zaspokoić jego głodu.”

Żyjemy jednak w zmaterializowanym świecie, który poprzez media, reklamy..., promuje konsumpcyjny styl życia, wtłaczając w naszą podświadomość, że będziemy szczęśliwi i radośni, jeśli będziemy coraz więcej posiadać, a to tylko powoduje naszą frustrację i zagubienie, zasłaniając te wartości, o których mówił Phil Bosmans.

Rozpatrując temat bogactwa, trudno byłoby nie odnieść się do Biblii i nie przytoczyć słów Chrystusa, mówiącego, że „bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego”, i że „łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”. Chrystus chce przez to powiedzieć, że pieniądze, bogactwo przytępiają człowiekowi rozum, wrażliwość, wzrok i znieczulają serce, stają się przeważnie jego bożkiem.

A kim jest człowiek biedny, ubogi...??? Ubogi to ten, któremu brakuje wszystkiego. Nie może zaspokoić swoich podstawowych potrzeb materialnych, ponieważ przeważnie jest bezrobotny. Brakuje mu chleba, doświadcza głodu. Człowiek ubogi nierzadko cierpi na różne choroby; jest prześladowany, płacze, jest smutny, zagubiony, bezsilny i bezradny...



Nie posiadając żadnego bogactwa, nie może też zdobyć jakiegokolwiek uznania społecznego. Ubogi łatwo staje się przedmiotem pogardy i odrzucenia. Ludzie nie liczą się z jego zdaniem i opinią. A jeżeli posiada dzieci, to nie może zapewnić im tych samych warunków życiowych, co człowiek bogaty, jego dzieci nie mają komputera, wieży..., Chodzą często głodne i zaniedbane, są gorzej ubrane...inne dzieci z nich się wyśmiewają, nie chcą zapraszać do siebie... , są więc jakby obywatelami trzeciej kategorii. Ludzie biedni mają niewiele powodów do radości...

Nasuwa się więc pytanie, jak udowodnić słuszność tematu, skoro ani bycie bogatym, ani biednym, nie jest powodem do radości. Może, więc radość życia nie zależy od stanu posiadania, więc w takim razie skąd ją czerpać????

Aby odpowiedzieć na to pytanie, muszę znów oprzeć się na Biblii, ponieważ znalazłem w Internecie informację, że w Biblii słowo radość pojawia się w różnych kontekstach około 400 razy.

Już na pierwszych stronach Nowego Testamentu podana jest wiadomość, że Pan Jezus przyszedł na świat, aby podarować nam radość. Ta informacja została przekazana przez Anioła pasterzom, a więc ludziom biednym, ubogim, żyjącym na marginesie życia i religii w następujących słowach: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu” (Łk 2,10). Ta radość ma wypływać stąd, że mamy Boga, który nas kocha, który zajmuje się człowiekiem, który zstępuje z nieba do człowieka w postaci małego, bezbronnego dziecka i staje się dla niego kimś bliskim i pragnie iść z nim razem przez życie i dzielić z nim zmartwienia, radości, biedę, łzy, lęki i nadzieje, który przychodzi, by przynieść zbawienie dla wszystkich i objawia się jako miłosierdzie.



A tymczasem ludzie odmawiają przyjęcia tej radości, uznają Go za intruza, za osobę przeszkadzającą w zabawie, za nieprzyjaciela radości i szukają tej radości na własną rękę, w tym, co oferuje nam świat. Gdyby przynajmniej ludzie wierzący brali to słowo skierowane do pasterzy na serio, powinni przemieniać siebie w radość, promieniować tą radością i przenosić ją w codzienność, nieść ją do szkoły, do pracy, do rodzinnych domów, do urzędów, do biur, do szpitali i odnajdywać ją w trosce o drugiego człowieka w życzliwości, uśmiechu, ciepłym słowie..., i nie byłoby w tym świecie tyle zła, tyle napięć, zawiści, nieporozumień i przepaści między ludźmi.

Pisząc tę pracę, nie mogłem uwolnić się od poczucia bezsilności, żalu i goryczy, że nie potrafię zmienić ani praw rządzących światem, ani ludzkich serc, więc w poczuciu tej bezradności, przytaczam na zakończenie wiersz Phila Bosmansa, który podaje wskazówki, co robić, by życie przynosiło radość:

„ Oczyść swój umysł

z polowania na „ jeszcze więcej ‘’.(...).

Uwolnij się od rzeczy,

które nie są potrzebne.

Niech duch Twój napełni się radością,

odwagą życia.

Niech Twój dom promieniuje ciepłem,

ludzkim ciepłem i bezpieczeństwem.



Twe oczy dostrzegą znów

kwiaty, które kwitną.

Twe uszy zasłuchają się znów

w ptasi świergot.

Będziesz pracował własnymi rękami.

Poczujesz, jak wspaniale smakują chleb

i szklanka świeżej wody.

I wtedy zaświeci słońce

Rozpoczniesz radosny taniec,

a w deszczu,

odgwiżdżesz swoją piosenkę.



Wówczas poczujesz :

Zostaliśmy stworzeni do radości !!! „