Kolejny raz strzelec spotkał się ze Świtezianką pod modrzewiem przy jeziorze. Młodzieniec miał dość ukrywania przed ludźmi, że ponad wszystko kochał dziewicę. Chłopak ruszony miłosnym uczuciem na prędce oświadczył się.

Dziewka była jednak przezorna. Pamiętając rady ojca kazała złożyć chłopczynie przysięgę. Miał na nią czekać, po czym zniknęła. Strzelec siedział zasmucony, gdy pojawiła się piękna, młoda i chętna dziewczyna. Zachowywała się wobec niego tak zalotnie, że szybko zapomniał o Świteziance i złożonej obietnicy.

Prawie całując dopiero przybyłą dziewczynę, ta ujawniła swoją osobowość. Była to dziewica znad jeziora. Przeklęła kłamcę po wszystkie czasy i zniknęła. Zaś on został pod modrzewiem i smęcił.