Komedia Moliera zatytułowana „świętoszek” zyskała swój rozgłos dzięki dwóm atrybutom. Skandalowi, jaki wywołała w ówczesnym świecie oraz walorom artystycznym. Autor za główny cel postawił sobie krytykę postawy, jako hipokryzji religijnej. Spotkało się to z ogromnym sprzeciwem ze strony obłudników a co za tym idzie, wystawianie jej było przez pewien czas niemożliwe do momentu dokonania przeróbek. Obecnie możemy się domyślać jak wyglądał ten utwór pierwotnie. „Świętoszek” jest to komedia charakterów, która traktuje o ważnym problemie tamtych czasów, a każdy bohater reprezentuje jakąś postawę. W utworze zachowana jest zasada trzech jedności, a jak sam autor napisał w didaskaliach: „Rzecz dzieje się w Paryżu, w domu Orgona”. Bohaterami utworu jest: Orgon – ojciec, mąż i głowa rodziny. Wiemy, że służył on wiernie królowi prawdopodobnie w czasach tzw. Frondy. Kolejnymi bohaterami są członkowie rodziny, czyli Elmira, która jest żoną Orgona. Charakteryzuje ją chłodny stosunek do męża, ale mimo wszystko zachowuje do niego szacunek. Ponadto jest odważna, sprytna i przebiegła, zachowując swój honor i prawość, kierując się właściwymi zasadami moralnymi. Nade wszystko nienawidzi Tartuffe’a. Kleant, który szwagrem Orgona. Charakteryzuje go zdrowe podejście do sytuacji, i próbuje sugerować a nie narzucać swoje sugestie odnośnie Tortuffe’a. No i najważniejsza tytułowa postać, czyli Tartuffe nazywany również Świętoszkiem. Jest to bardzo barwna postać, jako że prezentuje się zarówno, jako bohater komiczny jak i bezwzględny hipokryta religijny, który bez skrupułów oszukuje człowieka, który zaprosił go pod swój dach. Tartuffe zalazł się w domu, Orgona dzięki dobroczynności gospodarza, który go zaprosił pod swój dach. Orgon zwrócił uwagę na Tartuffe’a jako że ten: „Do kościoła modlić się przychodził, co rana […] A zebrane osoby wciąż okiem zań wiodły, by widzieć, z jaką skruchą zasyła swe modły”. Orgon uwierzył, iż ten jest bardzo świętobliwą osobą, do tego stopnia, iż przełożył Tartuffe’a ponad członków swojej rodziny: „Rzez niego wszelka miłość w mej duszy się starła; Mógłby brat umrzeć, dzieci, matka by umarła, Lub żona, to mnie wszystko obchodzi, ot tyle…”. Niestety Orgon nie potrafił zauważyć w Tartuffie oszusta, którym w rzeczywistości był. Wspominałem również, że jest postacią komiczną. Otrzymujemy taki efekt, dzięki przejaskrawieniu jego postawy oraz kontrastowości w jego zachowaniu. Świętoszek udając cnotliwego i skromnego chrześcijanina żałuje śmierci pchły: „Ot, niedawno, ze skruchą wielką przyszedł do mnie; Z wyznaniem, tym cię pewno rozczulę i zdziwię; Że, modląc się, złapaną pchłę zabił złośliwie.”, Ale już nie stroni od dobrego jedzenia, rozkoszy cielesnych oraz kosztowności. Ciągle zasłania się maską, świetnie manipulując Orgonem i jego matką – panią Pernelle, którzy później pomimo regularnych próśb rodziny jak i dowodów, na to, co zaczęło się dziać w domu, nie potrafią zauważyć w Taruffie oszusta. Wspomniałem już o stosunku Orgona do Tartuffe’a dlatego w tym akapicie postaram się bardziej rozwinąć ten temat. Orgon jest zachwycony Świętoszkiem, i z początku twierdzi, że inni też tak uważają: „Bracie mój! Poznawszy go, byłbyś zachwycony, Nie chciałbyś się z nim rozstać do zawarcia powiek […]”. Ponad to Orgon bierze Tartuffe’a za przykład do naśladowania: „Tak, ja się zmieniam, gdy mnie jego rady strzegą, On mnie uczy skłonności nie mieć do niczego […], Świętoszek w jego oczach staje się ważniejszy niż przyjaciele rodzina, a nawet zasady moralne. Tartuffe w oczach Orgona: „I na świat cały patrzy jak gdyby z dymnika”, co ma oznaczać, że jest on ponad wszystkimi innymi. Orgon nie zauważa jedynie pozorny, którymi zakrywa się Tartuffe: „Do kościoła modlić się przychodził, co rana; I tuż przy mnie bliziutko padał na kolana”. Orgon jest do tego stopnia zaślepiony w Świętoszku, iż kiedy wraca do domu i dowiaduje się od Doryny – służącej, o chorobie jego żony to ignoruje ten fakt zadając pytanie: „A Tartuffe?”. Kiedy Doryna informuje, że „W jego zdrowiu nie ma żadnej zmiany; Zawsze jest tłusty, gruby, świeżutki, rumiany” to Orgon wciąż przesadnie troszczy się o Trartuffe’a odpowiadając Dorynie: „Biedny człowiek?”. Orgon tak jest zaślepiony w Tartuffe, iż pozwala mu wtrącać się w sprawy rodziny: „On tu wszystko poprawia, nawet moją żonę, O mój honor staranie ma nieocenione?. Nie liczy się z swoją rodziną nakazując swojej córce, aby poślubiła Tartuffe’a pomimo że była zaręczona z Walerym. Orgon twierdzi, że Tartuffe pozwala mu się zmienić na lepsze: „Przy nim cała się moja odradza istota, On wyzwala mą duszę z doczesnego błota”. Kolejną część poświęcę tym razem, przybliżając stosunek Kleanta do Tartuffe’a. Warto zacząć od tego, iż jest on jednym z najtrzeźwiej myślących bohaterów w utworze Moliera. Kleant, który jest szwagrem, Orgona i bratem Elmiry jednocześnie, stara się nie wykłócać ani nie pozwalać ponosić się emocjami starając się w logiczny sposób wyjaśnić Orgonowi, iż pobożność na pokaz wcale nie zasługuje na pochwałę, jednak z daremnym skutkiem. Kleantowi udało się niezwykle szybko i trafnie ocenić prawdziwą twarz Świętoszka dzięki swojej inteligencji: „I gdy chcą kogoś zgubić, osłonią, gdy trzeba; Swoją własną nienawiść interesem nieba”. Trafnie ocenił jego podły charakter i fałszywą pobożność: „Tak znów nic mnie nie mierzi bardziej na tej ziemi, niż fałsz, co się pozory barwi nabożnemi”. Jednak zachowuje on swoją wiarę, i stara się wytłumaczyć Orgonowi, że to, co reprezentuje sobą Tartuffe ma niewiele wspólnego z wiarą, że pozory są tak naprawdę próbą wykorzystania Orgona a zarazem jego rodziny. Kleant ponadto zmyślnie podważa błędne zarzuty Orgona, który wziął go za heretyka: „Oto sposób mówienia takich jak ty ludzi. Każdy z was chce, by jak on wszyscy byli ślepi, A ten jest libertynem, który patrzy lepiej:, Kto przed waszym bałwanem czołem nie uderzy, Ten nie uznaje świętych, ten już w nic nie wierzy.” Oraz napomina, że jest osobą wierzącą: „Wiem, co mówię, a Pan Bóg w moim sercu czyta”, stara się nakłonić Orgona, że jego słowa są prawdziwe: „Nie ten odważny, który nazbyt wiele gada; Ale ten, co dowody swej odwagi składa.”. Wciąż podważa autorytet Tartuffe’a podkreślając, że: „Tak samo podziwienia we mnie nie obudzi; Ten, co z wielkim efektem modli się dla ludzi.”. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego Orgon tak ślepo odrzuca każde jego słowo broniąc Świętoszka: „I jednakowo cenisz twarz człeka i maskę?”. Uważa się za prawdomównego i uczciwego człowieka, kontrastując ze Świętoszkiem: „W sobie tylko różnicę tę od innych widzę; Że umiem poznać prawdę, a fałszem się brzydzę.”. Podkreśla, że prawdziwym zamiarem Świętoszka nie jest świętobliwość tylko: „Pieniądze i godności, oto są ich cele; Za to się biją w piersi i modlą w kościele; Aby w zręcznie osnutym tej obłudy wątku; Idąc niebieskim szlakiem dojść aż do majątku”. Kleant zwraca uwagę, że ludzie szczerze oddani Bogu nie zachowują się tak jak Świętoszek: „Oszust zbyt często na oko ci wpadnie; Lecz uczciwych odróżnisz od nich bardzo snadnie […] weź, bracie, Arystona, patrz na Peryandra; Oronta, Alcydama, spojrzyj na Klitandra; Oto ludzie pobożni, zacni w samej rzeczy; Którym nikt uczciwości pewno nie zaprzeczy” powtarza, że świątobliwość nie zależy od pokazu przed innymi: „Nie pysznią się z modlitwy, ze skruchy nie szczycą; Każdy czyn nasz na pewno ich krytyk nie wzbudzi; Z cnoty się nie wywyższą ponad innych ludzi”. Przewiduje jak dalej potoczą się sprawy z Tartuffem:, „Chociaż ty jego cnotę chwalisz w dobrej wierze; Nie jest takim, sprawdzisz to nie czekając długo”. Ostatnia postawa, którą omówię, jest postawą Elmiry wobec Tartuffe’a. Elmira ma więcej rozsądku niż jej mąż, z drugiej zaś strony robi ona wrażenie bezradnej wobec problemów, które stwarza Świętoszek. Patrzy ona krytycznie na Tartuffe’a, i w końcu postanawia podjąć kroki mające na celu zdemaskowanie Tartuffe’a przed jej mężem – Orgonem. W tym celu zaleca mężowi ukryć się pod stołem, podczas kiedy ona prowadzi rozmowę z Świętoszkiem. W scenie z Elmirą Tartuffe pokazuje swoje prawdziwe oblicze uwodziciela i obłudnika:, „Lecz skoro hołd mój widzisz okiem tak łaskawem, czemuż nie chcesz obdarzyć bardziej słodkim prawem”, domaga się on dowodów miłości od Elmiry: „Nie śmiem ufać w wyznania twego lube skutki, i każde twe zaklęcie z niewiarą się spotka, póki jej nie pokona rzeczywistość słodka”, używa bałamutnych argumentów, że niebo będzie im sprzyjać, ich romans nie jest grzechem:, „Jeżeli tylko niebo nam na drodze stoi, usunąć tę zwadę leży w mocy mojej” reprezentuje on sobą pychę oraz przesadną pewność siebie: „Mogę rozproszyć pani dziecinne obrazy, w zwalczaniu tych skrupułów Mam, co nieco wprawy”, oraz przesuwa on wartość między dobrem a złem: „I która umie zmniejszyć czynów rozmiary, jeżeli czyste dla nich wynajdzie zamiary”, ponad to wmawia, że grzech zachowany w tajemnicy nie jest grzechem: „I wcale ten nie grzeszy, kto grzeszy w sekrecie”, wykorzystuje on naiwność Orgona: „Wszak to człowiek stworzony, by go za nos wodzić”, i pokazuje on pogardę w stosunku do Orgona: „Toż on przyjaźni naszej sam pragnie najwięcej, i sprawiłem, że choćby widział, nie uwierzy”. Elmira natomiast brzydzi się jego postawą i znosi tą brutalną dla niej scenę, aby udowodnić mężowi, że jest oszukiwany przez Tartuffe’a. W tym celu udaje zakochaną w Świętoszku: „I mogę Ci odsłonić serca mego wnętrze, nazbyt czułe na pierwsze twa słowa gorętsze”, jednak udaje, że przed romansem powstrzymuje ją kara niebios i nadejście męża:, „Lecz kara niebios wieczna, którą pan nas strachy?” Oraz: „Zechciej pan drzwi otworzyć i spojrzeć czy mój mąż, w jaki sposób zajść tu nas nie zdoła!”. Usiłuje bezustannie odrzucać zaloty Tartuffe’a udając kaszel, który sugerował Orgonowi wyjście z kryjówki i zakończenie tej przykrej sceny. Orgon jednak nie reaguje. Elmira wobec Tartuffe’a jest bezbronną ofiarą, licząc, że Orgon zakończy jej trudy: „Już widzę, ze nie wyjdę zwycięsko w tym sporze, że dłużej walczyć z panem nic tu nie pomoże”, sugeruje ona, że to Tartuffe chce grzeszyć i pragnie jej, jako kochanki: „Tym ci gorzej dla tego, kto zmusił mnie do niej, winę za to z pewnością nie ja tu ponoszę” oraz: „Ja, ja biorę na siebie, w zamian tylko proszę…”. Elmira nalega, aby Tartuffe postanowił się przejść po domu, licząc na reakcję męża ukrywającego się pod stołem: „Mimo to proszę bardzo, przejdź się pan po domu i zobacz czy nie śledzi nas, kto po kryjomu”. Elmira boi się Tartuffe’a jako że przewiduje, jaką krzywdę chce on wyrządzić rodzinie Orgona. Brzydzi się ona Świętoszkiem i nie wierzy w żadne jego słowo. A poświęca się w tej scenie tylko po to, aby ujawnić mężowi, że słowa, które powtarzają domownicy o Świętoszku nie są kłamstwem. Czyli podsumowując, Tartuffe w utworze Moliera reprezentuje postawę hipokryty religijnego, który zasłaniając się maską wiary reprezentuje coś zupełnie sprzecznego, niszcząc rodzinę Orgona. Elmira jest ofiarą, która cierpi, i przez długi czas nie może nic poradzić na zachowanie Tartuffe’a w domu. Reprezentuje ona postać zwyczajnego człowieka wierzącego, który cierpi za sprawą hipokryty religijnego. Kleant charakteryzuje się stoickim zachowaniem, usiłuje wszystko logicznie wytłumaczyć, jednak jego zdrowe podejście kończy się porażką wobec postawy oszusta i hipokryty religijnego. Orgon reprezentuje sobą postawę dewoty, podobnie jak pani Pernelle, jako że nie zwraca uwagi, iż skupianie się na sztucznie świątobliwej postawie Tartuffe’a tak naprawdę nie ma nic wspólnego z postawą religijnego chrześcijanina. Reprezentuje on również postawę fanatyka religijnego, jako że poświęca dobro swojej rodziny wierząc, że jest to zgodne z jego wiarą w Boga. Orgon jest marionetką w rękach Tartuffe’a.