Jestem pilotem samolotu, chociaż chciałem być artystą. Lubię rysować, ale nie bardzo mi to wychodzi. Potrafię narysować tylko węża boa. Zostałem pilotem, ponieważ rodzina zniechęciła mnie do bycia malarzem. Sześć lat temu lecąc przez Saharę, doznałem awarii samolotu. Zepsuł się silnik i musiałem awaryjnie lądować na pustyni. Nie miałem mechanika i sam musiałem naprawić awarię. Zapas wody starczyłby mi tylko na tydzień, więc musiałem się spieszyć. Wieczorem położyłem się spać, nagle przede mną stanął mały chłopiec i poprosił o narysowanie owieczki. Zdziwiłem się , że na pustyni, tyle kilometrów od lądu spotkałem człowieka. narysowałem mu owieczkę i powoli się zaprzyjaźnialiśmy. i tak oto poznałem Małego Księcia.