Reduta Ordona Epizod wybuchu Reduty Ordona, albo mniej patetycznie, dzieła fortyfikacyjnego nr 54. został opowiedziany Mickiewiczowi przez jego przyjaciela i również poetę - co nie jest bez znaczenia dla tego utworu - Stefana Garczyńskiego, będącego adiutantem gen. Jana Nepomucena Umińskiego, dowódcy obrony Warszawy, stąd podtytuł - Opowieść adiutanta. Garczyński miał widzieć z oddalenia zarówno szturm, jak i sam wybuch. Od tego czasu powstało wiele teorii kwestionujących bohaterstwo Ordona, czy kogokolwiek innego. Sam bohater “Reduty Ordona” miał kilka relacji na temat tego wydarzenie, jedne pochodziły z jego notatek, a inne z tego co spisali jego rozmówcy. Z jednej wersji wynika, że doszło do wybuchu, bo jakiś nieuważny żołnierz przypadkowo zaprószył ogień, z drugiej, z kolei, dowiadujemy się, iż było to celowe działanie na polecenie gen. Józefa Bema, który to nakazał obronę składu prochu za wszelką cenę, a w przypadku niemożności utrzymania, nie pozwolić na jego zdobycie przez Rosjan. “Reduta Ordona” należy do liryki pośredniej, opisowej, miejscami bezpośredniej , podmiot liryczny ujawnia się już w pierwszym wersie wiersza. Występuje układ rymów parzystych, sąsiadująch. W pierwsze zwrotce przedstawione są posunięcia taktyczne Moskali widziane oczami podmiotu lirycznego. Zestawienie kontrastowe z pierwszej strofy czarnych chorągwi porównanych do sępa, przeciw którym sterczy biała reduta Ordona przyrównana do głazu opierającemu się falom morskim: “(...)Jak sępy Czarne chorągwie na śmierć prowadzą zastępy. Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona, Jak głaz bodzący morze, reduta Ordona.” Armia rosyjska jest znacznie bardziej liczna i lepiej uzbrojona, ma dwieście armat przeciwko sześciu. Moskale nie walczą o wolność, powoduje nimi raczej strach przed karą ze strony dowódców. Bardziej boją się cara, niż śmierci w polu walki, to nie oni stanowią prawdziwe źródło ucisku i wrogości, ale sam Mikołaj I: „Gdzież jest król, co na rzezie tłumy te wyprawia? Czy dzieli ich odwagę, czy pierś sam nadstawia? Nie, on siedzi o pięćset mil na swej stolicy”. Car jest okrutny nie tylko dla Polaków, ale także dla swojego narodu, włada jak prawdziwy tyran, siłą wymuszając posłuszeństwo swych poddanych. Polacy ukazani zostali z patosem. Ich niewielkie siły wykazywały się wyjątkową odwagą do samego końca. Ordon poświęca swe życie, byle tylko nie dopuścić do zdobycia przez armię rosyjską zapasów amunicji. Jego czyn jest bohaterski, stanowi ostanie zwycięstwo Polaków w tej bitwie, ponieważ choć reduta zostaje w końcu zdobyta przez Rosjan, nie przynosi im to ani chwały, ani...