Książka pt. „Samotność bogów” napisana przez Dorotę Terakowską początkowo była dla mnie wielką niewiadomą, ponieważ jej krótki opis nie wyjaśniał wiele. Ta tajemniczość sprawiła, że z niecierpliwością rozpocząłem lekturę i zagłębiłem się w jej fabułę. Rzecz rozgrywa się w czasach średniowiecza i współczesności. Główny bohater-Jon- kilkunastoletni chłopiec, żyje w czasach, kiedy dopiero zaczęto krzewienie religii chrześcijańskiej. Zanim jednak wkroczyła ona w życie ludzi, obiektami kultu byli inni bogowie. Jednym z nich był Światowid, rządny krwawych ofiar tyran. Odkąd do wioski Jona przybyli pierwsi kapłani chrześcijańscy, wiara w niego została zakazana, a kto ośmielił się przekroczyć Tabu-umowną granicę, którą była rzeka- został wypędzany z plemienia. Jon, nieświadomy swojego czynu, przekracza Tabu, ratując tonącą dziewczynkę. Jest to punkt, w którym jego życie ulega ogromnej zmianie- słyszy bowiem wołanie umierającego boga- Światowida. Sprawia to, że odtąd życie chłopca komplikuje się, a on sam musi stawić czoło trudnemu wyborowi. „Samotność Bogów” to niewątpliwie wyjątkowa lektura, porusza ona bowiem bardzo obszerne zagadnienie, jakim jest religia. Jej fabuła nie jest jednak przy tym monotonna- powieść zawiera wiele niespodziewanych zwrotów akcji, zaciekawiając czytelnika. Sprawia to, że książkę czyta się nieprawdopodobnie szybko i ciężko jest odłożyć ją nieprzeczytaną. Ponadto zmusza do zastanowienia się nad światem i rządzącymi w nim prawdami religijnymi. Stawia pytanie czy wszystkie religie nie powinny stać na równi, czy ludzie mają prawo do wyboru? Wyjawia również gorzką prawdę o chrystianizacji,...