Od dawna społeczeństwa były zhierarchizowane. Każdy człowiek miał w nich określone dla siebie miejsce, które zależało od pochodzenia, posiadanego majątku, a także uważano że zostało ono nadane przez Boga. Ze społeczeństwem zhierarchizowanym mamy do czynienia w powieści Władysława Stanisława Reymonta „Chłopi”, gdzie we wsi Lipce bohaterowie zostali podzieleni na grupy społeczne. Jednym z głównych bohaterów epopei jest Maciej Boryna, który należy do zamożnych chłopów razem z wójtem, kowalem i młynarzem. Jest on bogatym gospodarzem przez co zajmuje wysoką pozycje wśród mieszkańców. Może decydować o ważnych sprawach dla wsi. To dzięki posiadanemu majątkowi jest szanowany i uważany. Boryna jest sprawiedliwym, wymagającym i stanowczym gospodarzem co sprawia, że świetnie prowadzi swoje gospodarstwo. Jego przywiązanie do majątku i ziemi sprawia, że jest chciwy, okrutny i bezwzględny, nie chce przekazać ziemi swojemu synowi. Jedna z przyczyn takiego zachowanie jest obawa przed utratą pozycji społecznej. Najniżej w hierarchii wsi znajdują się parobcy, do których należy Kuba Socha. Pracuje u Boryny jako parobek. Jest starym, kulejącym i doświadczonym przez życie człowiekiem. Poznajemy go jako dobrego, pracowitego i wiernego pracownika. Fragment przedstawia rozmowę Macieja Boryny z Kubą w domu gospodarza, dzień przed wyjazdem na jarmark. Mężczyźni siędzą i rozmawiają o warunkach dalszej pracy. W mieszkaniu znajduje się, także córka gospodarza Józka, która usługuje do stołu przynosząc jedzenie. Kuba ze wstydem i pokorą prosi Macieja o nowy strój argumentując, że stary jest już zniszczony i wstyd pokazać się w kościele - „Przydać by się przydało, bo to i kożuch zlatuje ze mnie, i buciska też…już jak ten dziadak jaki jest człowiek, że nawet do kościoła iśc, to ino do kruchty..bo jakże mi przed ołtarz w takim obleczeniu…”. Jednak Boryna wypomina mu, że w ostatnią niedzielę nie wstydził się stać przy ołtarzu koło księdza, co było sprzeczne z hierarchią w kościele, ponieważ z przodu siedzieli najbardziej zamożni, zaś z tyłu stali parobcy i żebracy. Każdy mieszkaniec miał swoje określone miejsce, które powinien zając w myśl hierarchii. Również taka sytuacja obowiązywała podczas wesela, gdzie za parą młodą podążali ci najbardziej majętni i posiadający najwięcej ziemi, zaś na końcu ubodzy chłopi, komornicy i parobcy. Dalsza rozmowa Kuby z Boryna toczy się tak, że Maciej uczy szacunku swojego pracownika mówiąc, że zrobił źle podczas mszy – „A to i dobrodziej naucza,...