Główny bohater komedii "Świętoszek" nie był już młodym oraz zbyt atrakcyjnym mężczyzną, jednak miał pewne cechy, dzięki którym potrafił wkraść się w łaski innych ludzi. Miał niesamowity dar przekonywania, jak i również wielki tupet. Był bezczelny, bezwzględny oraz dwulicowy. Wykorzystał wizerunek dobrego chrześcijanina aby przypodobać się członkom rodziny, u której przebywał.

W osobie Tartuffa autor zobrazował znanych mu z codziennego życia świętoszków, którzy pod płaszczem moralności wydawali kuriozalne nakazy i zakazy. Sam Molier napotykał na swojej drodze nieustanne przeszkody generowane przez nieprzychylne mu jednostki, które odnajdując w bohaterach jego komedii samych siebie popadały w święte oburzenie. Autor pokazał także, jak haniebnym nazywają to co im przeszkadza, a z łatwością usprawiedliwiają niegodziwości, do których jest im po drodze. Objawia się to w zestawieniu scen z Doryną i Elmirą, gdy w jednym momencie czuje się zgorszony samym widokiem dekoltu służącej: ,,Pierś przysłonić, co sterczy nieskromnie; Duszy spokój widokiem takim zmącić można", w drugim zaś bez oporów sięga kolan żony swego dobrodzieja, znajdując bez problemu wytłumaczenie swojej słabości.

W naszych czasach także mamy zaszczyt spotkać wielu takich świętoszków, idealnym przykładem mogą być znani politycy. Podczas kampanii wyborczej czarują obietnicami nie do spełnienia. Mówią jak to będzie dobrze głosując na nich, a później nie dotrzymują słowa i zapominają o tym co mówili, a także o tym, że z obietnic powinno się wywiązywać. Politycy tak jak świętoszek czarują, chcąc się wkraść w łaski ludzi.

Molier zdaje się więc mówić, iż lepszymi, bardziej przysługującymi się społeczeństwu obywatelami są ludzie zwyczajni – posiadający swoje nieszkodliwe słabości – niż posągowe figury surowych moralistów, którzy w zależności od swoich potrzeb modyfikują „święte” idee drwiąc sobie z uniwersalnych, obowiązujących wszystkich na równi praw. Ich działalność może okazać się szkodliwa dla nich samych oraz całego społeczeństwa.