Spektakl ten wyreżyserował Laco Adamik, autorką scenografii jest Barbara Kędzierska, operatorem światła Bogusław Dąbrowa - Kostka, natomiast twórcą przepięknej muzyki jest Jerzy Stanowski. Jeśli chodzi o obsadę aktorską to stanowili ją, niezbyt znani zwykłemu widzowi, aktorzy. Rolę Kreona zagrał Jerzy Trela, królewską żonę, Jokastę - Teresa Budzisz - Krzyżanowska, w postać Terezjasza wcielił się Jan Peszek, natomiast tytułowego bohatera zagrał Jan Frycz, chyba najbardziej znany z całej obsady aktor. Pozostałe postaci zagrali Edward Linde - Lubaszenko oraz Tadeusz Huk.

Uważam, że gra aktorów nie jest specjalnie porywająca. Widoczny jest w niej brak zaangażowania aktorskiego. Nie do końca potrafili oni wczuć się role granych przez siebie postaci, chyba przerosło to ich umiejętności zawodowe. Jeśli chodzi o scenografię, to jest dość skromna. Nie znalazło się tutaj zbyt wiele detali oraz rekwizytów. Jedynie muzykę muszę pochwalić, stwarza ona specyficzny klimat spektaklu, jest spokojna, liryczna, a także, co bardzo istotne - jest urozmaicona. Najgorzej wypada w spektaklu jednak oświetlenie.

Co do moich osobistych spostrzeżeń oraz uwag, praktycznie zasnąłem w czasie trwania spektaklu. Nie dostrzegłem w nim ani jednego oryginalnego pomysłu, akcja mnie nudziła. Układ treści, wydał mi się mocno pogmatwany, nieprzejrzysty. Widz nie zaznajomiony z tekstem "Króla Edypa", może pogubić się w przedstawionej fabule.