Biblia to niewątpliwie skłaniająca do zadumy, ciekawa książka pobudzająca nas do badań. Po wnikliwych poszukiwaniach można się dowiedzieć, że zbyt długo nauka, zwłaszcza psychologia, bagatelizowała biblijny punkt widzenia. Podejście do religii i duchowości pacjentów okazuje się być istotnym czynnikiem wpływających na ich myślenie i zachowanie. Wiara ludziom daje komfort psychiczny i wskazuje bezpieczną drogę, którą warto podążać. Zatem warto zastanowić się, czy faktycznie, postępowanie zalecane przez biblijne opowieści jest godne dzisiejszego człowieka. Parabole to oczywiście nic innego jak opowieści związane z Jezusem. Wypływa z nich i świadomy przekaz, i sens dogłębny. Ten pierwszy odgadujemy dzięki samej akcji, natomiast drugi – po namyśle. Wszystkie te przypowieści mają wiecznotrwały wydźwięk. Zdaje się, że Pismo Święte jest uniwersalne, gdyż wszystkie historyjki w nich zawarte pełne są jasnych przesłań związanych ze wzorami postępowań. Opisów w nich jest jak na lekarstwo. Poza tym fabuła, mimo że rozbudowana to jednak nieskomplikowana. Wobec tego można tu mówić o pełnieniu przez te opowieści ważniejszej funkcji od roli zwykłych bajek. Jedną z takich opowiadań jest ta o tytule: „O miłosiernym Samarytaninie”. Ukazuje los rannego, którym nie interesuje się nikt poza jednym mieszkańcem Samarii. Nierzadko i dzisiaj nie martwimy się o innych, choć poniektórzy z nas wzięli sobie do serca ową przypowieść i próbują reagować na cierpienie reszty. Nie zmienia to faktu, że mało kto zainteresuje się chorym na trawniku, ponieważ myślimy o nim, jak o alkoholiku. Bezdomni? Także nam się kojarzą z pijakami, choć w rzeczywistości ich nie znamy. Zasługującą na przytoczenie w niniejszej pracy jest Księga Hioba należąca do tzw. ksiąg mądrościowych Starego Testamentu, która pomaga nam, jak jej bohater, przezwyciężyć okrutne koincydencje, nieszczęśliwe dzieje. To w niej odnajdujemy, czym naprawdę jest istota cierpienia oraz poznanie poprzez milczenie. Do dzisiaj ludzkość otrzymuje siły, by walczyć z nowotworami, bo wie, że jeśli ktoś nie będzie walczył ze swoim losem, lecz z chorobą, będzie mu to później wynagrodzone, nawet jeśli nie za życia. Najistotniejsze jest to, że żyjemy po to, by doświadczać zarówno szczęścia, jak i nieszczęścia oraz całego otoczenia, bo najwidoczniej tylko tak przybliżymy się do Boga. Można więc byłoby poprosić: „Proszę Cię Hiobie, naucz mnie wiernie żyć”. Ostatnim przykładem, jaki tu przytoczę, jest opowieść o „Synu marnotrawnym”. Czyż starszy syn nie miał racji, czując niezrozumienie ojca? Sami moglibyśmy czuć oburzenie, ponieważ brat...