Przeciwko Konradowi Wallenrodowi został wniesiony akt oskarżenia. Człowieka tego obwinia się o fałsz, zabójstwo, herezję i zdradę. Muszą istnieć konkretne powody, aby móc w jednym i tym samym człowieku odnaleźć sprawcę tak okropnych czynów. Postawiony przeciw niemu akt oskarżenia można poprzeć następującymi argumentami, które w pełni uzasadniają jego winę.

Konrad Wallenrod jako małe dziecko został porwany z domu rodzinnego przez Krzyżaków. Mógł być przez nich więziony, torturowany, w ostateczności zamordowany, tak się jednak nie stało. Został przygarnięty i wychowany przez samego wielkiego mistrza - Winrycha, który "chował go w swoim pałacu, sam do chrztu go trzymał, kochał i pieścił jak syna." Chłopcu nadano na chrzcie imię Walter Alf. Dziecko to było otoczone ludźmi, którzy widzieli w nim przyszłego wielkiego mistrza zakonu, dlatego chcieli mu zapewnić jak najlepsze wychowanie, żywili go i odziewali, uczyli sztuki rycerskiej, którą posiąść powinien był każdy szanujący się młodzieniec. Lecz cóż, kiedy rozpieszczonemu młodzieńcowi nie wystarczały już zachcianki spełniane przez Krzyżaków. Znalazł inny sposób spędzania wolnego czasu - ze starym litewskim wajdelotą Halbanem, który wszczepił w chłopca nienawiść do swoich opiekunów. Pod jego wpływem Walter Alf wstąpił na drogę zemsty. Zaczął od niewinnego niszczenia mienia klasztoru, które potem miało się przerodzić w wyrafinowany plan zemsty. Walter "nóż ostrzył tajemnie (…) rżnął kobierce Winrycha lub kaleczył zwierciadła, na tarczę jego błyszczącą piasek miotał i spluwał." W końcu doszło do tego, że podjął się zdrady, złamał etykę rycerską i w czasie bitwy przeszedł niezauważony na stronę Litwinów. Tam związał się z córką Kiejstuta - Aldoną, jednak nie długo potrafił cieszyć się pożyciem małżeńskim. Opuścił ukochaną kobietę, ponieważ chęć zemsty na Krzyżakach była silniejsza od miłości i innych uczuć. Walter Alf został giermkiem Konrada Wallenroda, służył mu również w czasie wyprawy do Palestyny. "Wkrótce rycerz Wallenrod gdzieś bez wieści zginął". Są powody, by przypuszczać, że to Walter Alf jest sprawcą tego zniknięcia, najprawdopodobniej śmierci. Dla oskarżonego mogła to być niepowtarzalna okazja - w obcym kraju, wśród obcych ludzi, w wirze walk z poganami. Wszystkie warunki sprzyjały cichemu i bez przeszkód wyeliminowaniu Konrada Wallenroda. Walterowi było to tym bardziej na rękę, że "był w orszaku hrabiego, nosił giermka szaty", dlatego też przyodział jego płaszcz, na palec włożył pierścień i "z Palestyny uszedł skrycie i ku hiszpańskim brzegom zawinął." Teraz Walter Alf, już jako Konrad Wallenrod, bezkarnie używając jego płaszcza, pierścienia i co najważniejsze nazwiska miał otwarte wszystkie progi, "na turniejach mnogie pozyskał nagrody, w potyczkach z Maurami dał męstwa dowody" i tym samym zdobył sławę i zaskarbił sobie zaufanie ludzi. W końcu udało mu się dotrzeć do Malborka. Bez przeszkód udało mu się wstąpić do zakonu i będąc już wśród swoich wrogów sprawy zaczęły toczyć się po jego myśli. Zaskarbił sobie zaufanie zakonników, trwało to przez wiele lat, jednak udało mu się dojść na sam szczyt. Został wybrany wielkim mistrzem Zakonu Krzyżackiego. Krzyżacy dali się zwieść zewnętrznej masce wierności i oddania, którą Konrad przybierał. Nie wiedzieli, że serce człowieka, który teraz miał decydować o ich losie, w którego ręce złożyli swoją przyszłość przepełnione jest nienawiścią do nich. Z czasem Konrad stracił panowanie nad swoimi emocjami. Nie był w stanie normalnie egzystować, rozterki i fałsz, którymi przepełnione było jego życie zaczął topić w alkoholu. Powoli zaczął tracić autorytet w oczach innych zakonników. Na alkoholowe libacje pozwalał sobie nawet na przyjęciach, na które zapraszane były ważne osobistości. Pod wpływem alkoholu zdarzało się, że "uderzony nogą stół z pucharami i winem wywrócił się. Na koniec osłabł, głowa się schyliła na poręcz krzesła; wzrok po chwili gasnął i drżące usta piana mu okrywała i zasypiał." Rycerze "wiedzieli o smutnym nałogu Konrada, że gdy się winem zbytecznie zapali w dzikie zapały i w bezprzytomność wpada", ale cóż mogli uczynić wobec swego mistrza, który zaniedbywał obowiązki gospodarza i wstyd przynosił zakonowi. W końcu nadszedł ten dzień, kiedy niewdzięczny Wallenrod podjął od dawna planowane i przygotowywane przedsięwzięcie unicestwienia zakonu. "Kiedy [Krzyżacy] z mrozem i głodem, i z Litwą walczyli, Konrad jeździł samotny z las i dąbrowy i tam miewał z Witoldem tajemne rozmowy". Ten człowiek podjął się ohydnej zemsty., z powodu panującej zimy i braku pożywienia wielu ludzi umarło, a swoich ludzi z premedytacją posłał na pewną śmierć. "W ostatniej wojnie lękliwy, niedbały, Witolda chytrych sideł nie dostrzegł". Tak naprawdę to dobrze o wszystkim wiedział, gdyż sam wszystko dokładnie z Witoldem rozpracował. "Drżał lud i szemrał, Konrad nie dbał o to"; "wszystko zginęło, Konrad wszystkich zgubił". Na szczęście został on zdemaskowany i przez dwunastu sędziów krzyżackich "zaskarżony o fałsz, zabójstwo, herezję i zdradę". Dokonali oni bardzo trafnego oskarżenia. Konrad Wallenrod okazał się niewdzięcznym za wysiłek, jaki Krzyżacy włożyli w jego wychowanie. Przez spotkania z wajdelotą Halbanem zapałał do nich nienawiścią. Po raz pierwszy zdradził Krzyżaków przechodząc na stronę Litwinów w walce, po raz drugi umyślnie prowadząc swoje oddziały w pułapki zastawione wspólnie z Witoldem. Wallenrod jest podejrzany o morderstwo swojego pana - hrabiego Konrada Wallenroda, pod którego postać i nazwisko bezprawnie się podszył i wykorzystując nazwisko biednego zmarłego dostał się do Malborka i został wielkim mistrzem Zakonu Krzyżackiego. W końcu dopuścił się złamania reguł zakonnych, a całe jego postępowanie opiera się na chęci zemsty, podstępie i zdradzie, na stosowaniu nieetycznych metod, łamiących kodeks rycerski, który dla każdego rycerza powinien stanowić rzecz najwyższej rangi. Całe życie Waltera Alfa, a później Konrada Wallenroda jest pasmem ciągłych intryg i podstępów zbudowanych na zasadzie "cel uświęca środki". Człowiek ten nie zważając na dobro innych ludzi spowodował upadek Zakonu Krzyżackiego i śmierć wielu istnień ludzkich. Jako człowiek chytry, podstępny, dwulicowy i wiarołomny jest winny stawianych mu zarzutów.