Dla wzorowego średniowiecznego rycerza najważniejszym i zazwyczaj jedynym systemem wartości był kodeks rycerski. Ów zbiór zasad nakazywał, aby przekładać dobro innych nad własne. Człowiekiem, który ze względu na swoje wysokie urodzenie powinien stosować się do tych reguł był Tristan. Jako młody chłopiec był wychowywany tak by być dobrym i szlachetnym rycerzem, jednak jego późniejsze życie pokazało, jak niewiele wyniósł z tych nauk. Sądzę, że nie jest godny zaszczytnego miana rycerza, ponieważ zazwyczaj jego działania nie były motywowane chęcią pomocy innym, lecz własnym egoizmem. Właśnie ta jego cecha, w połączeniu z nieodpowiedzialnością była przyczyną wszystkich przykrych doświadczeń, które go spotkały. Jeśli tylko spróbowałby opanować chęć zaspokojenia swoich pragnień i zastanowił się nad tym co robi, nieszczęśliwy romans z Izoldą nie miałby miejsca. Zaślepiony jednak uczuciem jakim pałał do królowej używał wszelkich metod, by przebywać obok niej. Sposoby do których się uciekał, miały bardzo niewiele wspólnego z rycerskością. Nie dbając o własne życie i będąc gotowym poświęcić je dla osiągnięcia celu, zdawał się nie myśleć też o życiu kobiety, na której powinno mu zależeć najbardziej. Swoimi czynami narażał ją na okrycie hańbą a nawet śmierć. Na efekty tych nierozsądnych zachowań nie trzeba było długo czekać, kilkakrotnie jednak Tristanowi udawało się ochronić siebie i ukochaną przed konsekwencjami. Nie mógł zachować się inaczej. Ponosząc odpowiedzialność za to co spotkało Izoldę, musiał uratować królową z rąk trędowatych, którym wydał ją Marek. Nie był to uczynek bohaterski, ani rycerski, zwłaszcza, że aby tego dokonać musiał przy pomocy kłamstw i podstępu uciec przed egzekucją. Był to obowiązek, nie mógł pozwolić, aby z jego winy Izolda została w ten sposób ukarana. Myślę że takimi samymi motywami kierował się podczas oszustwa w trakcie próby żelaza, było to kolejne...