Każdy z nas goni za szczęściem, za spełnieniem swoich marzeń i dojściem do wymarzonego sukcesu, lecz niestety w dzisiejszych czasach właśnie najważniejsze jest to, aby każdy sam zapewnił sobie dobro i szczęście, bo nikt inny nam w tym nie pomoże. Gdy na ulicy mijamy mężczyznę, kobietę proszącą o choćby złotówkę, mogę się założyć, że 5 na 100 osób obejrzałoby się i wykazało pomocą, a reszta udała, że nic nie widziała. Ludzie w XXI wieku dobrze zdają sobie sprawę głodu na świecie, bezrobocia czy wielu innych problemów, więc dlaczego tak niewielka część z nas reaguje na wołanie innych? Przez już tak bardzo w nas popularny ludzki egoizm.

Dziś jesteśmy obojętni na cierpienie innych. Młodzież, która wstępuje do wolontariatu szkolnego często znajduje się tam tylko ze względu na podwyższenie oceny z przedmiotu, zachowania, czy aby mieć więcej punktów na świadectwie. Kilka dni temu byłam w mieście i zobaczyłam popularne przed świętami stoisko ze świecami i płytami Caritas. Podeszłam, aby oglądnąć, co dokładnie tam jest, gdy usłyszałam jak jeden chłopak mówi do drugiego, jaka to „beznadzieja”, że muszą tutaj stać i marznąć, na co drugi odpowiedział, że przecież muszą mieć bardzo dobre zachowanie, więc trzeba się pomęczyć. Wtedy zrozumiałam dzisiejszy, szkolny wolontariat i wolontariuszy, którzy z ideą wolontariatu nie mają za dużo wspólnego. Niestety prawdą jest, że dzieci uczą się od rodziców. Gdy rodzina wybiera się na spacer lub zakupy, mija wiele potrzebujących osób, lecz niestety, dorośli przyjmują postawę obojętną wobec nich, a czasami nawet wrogą. Ich dzieci oczywiście biorą przykład z rodziców i zachowują się tak samo, co często też przekłada się na stosunki z innymi dziećmi, biedniejszymi w szkole. To tylko dotyczy bliskich nas sytuacji, a można przecież wymienić bardzo wiele innych, nie wcale aż takich dalekich problemów ludzi. W Afryce jak każdy z nas pewnie wie panuje głód i ubóstwo. Choroby rozprzestrzeniają się na każdym kroku. Dzieci już od najmłodszych lat muszą pracować, rzadko, który kończy więcej niż podstawowy okres nauki. Wielu z was na pewno roześmiałoby się gdyby usłyszało, co na gwiazdkę oni chcieliby dostać. Są to m.in.: buty, chleb z masłem i rower. Marzenia dla nas banalne, do spełnienia ot tak, niestety tam rzeczywistości bardzo różni się od naszej, dlatego właśnie oni tak bardzo potrzebują naszej pomocy. Potrzebują naszych misjonarzy, naszej miłości, naszego zaangażowania, dla nich to tak wiele. My, jako ludzie niosący pomoc jest to szansa na zmianę siebie, swojego poglądu oraz ujrzeniach tych dzieciaków, jak i oczywiście dorosłych szczęśliwymi. Oni potrzebują naszej pomocy, a my ich w dojrzeniu sensu życia i jego wartości.

Musimy się otrząsnąć z naszej wizji pięknego świata i iść naprzód, nieść pomoc innym i nie zapominać o potrzebujących, którzy są wśród nas. Na każdym kroku, w każdym miejscu możemy zdecydować się na pomaganie, bo pewnego dnia ja, ty czy tysiące innych osób może znaleźć się w gorszej sytuacji i czekać na pomoc. Nikt nie żyje wiecznie bez względu na stan konta, wielkość domu czy niesioną pomoc innym. Tylko, że przecież każdy z nas chciałby przeżyć życie najlepiej jak się da, a gdy pomagamy innym sprawiamy, że ich życie staję się lepsze, widząc ich szczęście czujemy radość, że mogliśmy dać komuś tyle ciepła. Stajemy się dumni z nas samych, bo każdy już chyba zrozumiał, że pomaganie czyni z nas … bohatera, którym zawsze chcieliśmy być.