2 wrzesień 1875 To miasto jest bardzo dziwne. Przyjechałem tu z mamą kilka dni temu, byliśmy w nowej szkole. Tam też jest dziwnie, było tak dużo ludzi i nic z tego nie rozumiem. Nigdy wcześniej nie byłem w Klerykowie, ja nie chcę tu być! Chcę do domu! Byłem jeszcze na lekcjach u profesora Majewskiego. Pan był dla mnie miły, powtarzał ze mną to co mogło mi być potrzebne na egzaminie. W dniu, kiedy w końcu miałem go zdawać bardzo się denerwowałem. Nauczyciele wtedy byli chyba jeszcze bardziej przerażający niż wcześniej i w ogóle wszystko było jeszcze bardziej przerażające, ale udało mu się zdać. Tylko nadal prawie nic z tego nie rozumiem, dawno nie widziałem mamy, chciałbym żeby przy mnie była. 15 sierpień 1876 Nie wiem co teraz będzie, mamy nie ma. Od roku chodzę do tej szkoły, po wakacjach będę w pierwszej klasie. Mamy nie ma. Co ja mam robić? Kto jeszcze mi został? Nic już nie będzie takie jak kiedyś. Czy na prawdę już nigdy jej nie zobaczę? Nie mogę w to uwierzyć. Dlaczego? 13 październik 1879 Wiele się tu zmieniło. Jest nowy dyrektor, Kiestoodriadnikow i nowy inspektor Zabielewski. Niedawno w gimnazjum była wystawiana sztuka przez amatorski rosyjski teatr. Byłem tam razem z kilkoma innymi. Dziwnie się czułem stojąc na samym dole, wszyscy widzieli mnie tak samo dobrze jak aktorów na scenie i wszyscy chyba z tego skorzystali, wszyscy z ważniejszych osobistości w teatrze nas obserwowali. Po spektaklu rozmawialiśmy z najważniejszymi ludźmi w naszym mieście, pan dyrektor przestawił nas im. I dostaliśmy cukierki... Warto było przyjść, zwłaszcza że i pan Zabielewski teraz większą uwagę na mnie...