Sposób myślenia i motywację bohaterek „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego.

„W lasku Idy, trzy boginie spór zacięty wiodą wraz, każda z nich pięknością słynie, która najpiękniejsza z nas?” Tę krótką, nieco żartobliwą piosenkę zaśpiewał pewnego dnia Cezary Baryka w dworku w Nawłoci. Nie wiedział jeszcze wtedy jak bardzo trzy kobiety poznane w tym miejscu zmienią jego życie. Karolina, Laura i Wanda – trzy boginie, których portrety kreśli Żeromski z niezwykłą finezją w swojej powieści. Każda ze stworzonych przez autora kobiet jest inna. Różni je niemal wszystko: wygląd, wiek, sytuacja majątkowa i społeczna, wykształcenie a także system wartości przez nie wyznawany. Łączy je jedno, coś niezwykle silnego, co może stanowić dla nich źródło ogromnej siły, ale jednocześnie być przyczyną ogromnego cierpienia – miłość do Cezarego.

Pierwszą kobietą, którą poznaje Baryka tuż po przybyciu w rodzinne strony przyjaciela jest siostra cioteczna Hipolita – Karolina Szarłatowiczówna. Podczas krótkiej rozmowy na ganku, wśród rozgardiaszu i gwaru powitań, Cezary pokrótce poznaje historię dziewczyny, która w czasie rewolucji straciła rodziców i dom na Ukrainie, a schronienie znalazła w dworku swoich krewnych Wielosławskich. Widać, że dziewczyna wrosła już w rodzinę. Przekomarza się z kuzynem, żartuje z niego, nie żałuje mu docinków. Hipolit nie pozostaje jej dłużny. W żartach wytyka jej że panienka z dobrego domu zajmuje się teraz „gęsiami, krowami, cielętami i źrebiętami”. Przed docinkami kolegi broni dziewczyny Cezary, który już dostrzegł jej urodę i wdzięk a także fakt, iż panna przygląda mu się z dużym zaciekawieniem. Stopniowo znajomość Cezarego i Karoliny rozwija się. Czytelnikowi mogłoby się wydawać, iż para ta została wprost stworzona dla siebie. Pewne napięcie można dostrzec pomiędzy parą tych bohaterów już wkrótce po poznaniu, kiedy dziewczyna odprowadza Cezarego do jego pokoju w „Ariance”. Gdy zostają sami w ciemnym korytarzu Karolina czuje się nieswojo. Pomimo, iż swobodnie prowadzi rozmowę i opowiada historię miejsca, w którym właśnie się znajdują czytelnik wyraźnie może wyczuć iż jest skrępowana. Napięcie pomiędzy nimi potęguje się jeszcze bardziej w chwili gdy Cezary decyduje się odprowadzić kobietę do domu. Ta jest rozbawiona propozycją, odpowiada rezolutnie „Tak! Pan mnie, bo się boję, a potem ja pana, bo pan nie trafi”. Ostatecznie zgadza się jednak na towarzystwo Cezarego. Pozwala mu się odprowadzić do połowy drogi. Nie jest to jednak miła i spokojna przechadzka w świetle księżyca, ponieważ padający mocno deszcz zmusza ich do biegu. Można jednak dostrzec w tej sytuacji elementy romantyzmu – Baryka, pod pretekstem ochronienia panny przed deszczem obejmuje ją. Dziewczyna czuje się zawstydzona, mówi, że tak nie wypada jednak nie ucieka spod osłony płaszcza. Odważnie wyznaje Cezaremu, iż nie jest przyzwyczajona do takiej śmiałości ze strony mężczyzn.

Karolina, to dziewczyna niezwykła, wydaje się być idealną partnerką dla Cezarego. Wiele ich łączy. Mają za sobą podobne przeżycia- oboje utracili rodzinne domy i poczucie bezpieczeństwa, przeżyli śmierć rodziców. Mają także podobne poglądy na rewolucję – Karolina jej nienawidzi, bo zabrała jej rodziców, Cezary ma podobne zdanie, uważa, że działania zbrojne powodują zbyt wiele bólu i cierpienia wśród ludzi. Nietrudno zauważyć, że Karusia jest uroczą, jednak nie pozbawioną wyrazistego charakteru dziewczyną. Nic dziwnego, że przyciąga uwagę Cezarego. Młoda, ładna, pełna życia, wesoła i wygadana panna, która jednak ma w sobie pewien chłód i dumę musi pociągać mężczyzn. Zainteresowanie Baryki dziewczyną wzrasta z chwilą gdy obserwuje, nieświadomą jego obecności, Karolinę, tańczącą w salonie, odzianą jedynie w kusą i przejrzystą koszulkę nocną. Młody człowiek był zachwycony tym widokiem. „Nigdy nie miał przed oczyma kształtów kobiecych tak harmonijnie pięknych i młodzieńczo jędrnych.” Karolina zorientowawszy się, że nie jest sama w popłochu wybiega z pokoju. Zawstydzona unika spotkań z Baryką, staje się dla niego oschła i traktuje go z dystansem. Jednak wkrótce dziewczyna przestaje ignorować młodzieńca. Podczas wycieczki do folwarku Chłodek młodzi zaczynają ze sobą szczerze rozmawiać, dokładnie opowiadają sobie swoje losy. Odkrywają jak wiele mają ze sobą wspólnego. Zawiązuje się pomiędzy nimi przyjaźń, a Karolina zdaje obie sprawę iż budzą się w niej także bardziej gorące uczucia. Dziewczyna z dnia na dzień coraz bardziej zakochuje się w przyjacielu Hipolita. Cezarego i Karolinę zdążyło połączyć jedynie kilka pocałunków i czulszych rozmów, nim mężczyzna zaangażował się w romans z Laurą i całkowicie zapomniał o pannie Szarłatowiczównie. Karolina była dziewczyną inteligentną i bystrą. Na balu w Odolanach bardzo szybko zorientowała się, że jej ukochany ma już inną. To ona jako jedyna zorientowała się jakie uczucie łączy Cezarego i wdowę Kościenicką. Pomimo swego cierpienia nie zdradziła kochanków. Jej marzenia o miłości i szczęściu legły w gruzach. Wrodzona duma nie pozwoliła jej na to. Wyjawienie ich tajemnicy wiązałoby się z ujawnieniem swoich uczuć wobec Cezarego i przyznaniem się do upokorzenia jakiego doznała ze strony mężczyzny. Sądzę także, iż powodem jej milczenia była też niezwykle silna miłość do Cezarego. Ujawniając jego romans naraziłaby go na wiele nieprzyjemności. Pomimo bólu i zawiedzionych nadziei dziewczyna nie szukała ukojenia w zadawaniu cierpienia innym. Karolina mimo swej delikatności była osobą niezwykle silną. Postanowiła uporać się ze swymi uczuciami sama, z honorem i w milczeniu. Karusia była dziewczyną skrytą i skromną. O swoim uczuciu do Cezarego powiedziała tuż przed śmiercią jedynie księdzu Anastazemu. Ten poruszony czystością jej uczuć oraz cierpieniem udzielił jej i Czarkowi symbolicznego ślubu. Zaraz potem Karolina zmarła.

Następnego ranka po swoim przyjeździe do Nawłoci, w kilkanaście godzin po poznaniu z Karoliny, na swej drodze Cezary spotkał Laurę Kościeniecką. Po raz pierwszy ujrzał ją podczas konnej przejażdżki. Wzbudziła jego ogromne zainteresowanie, ponieważ niezwykle zgrabnie siedziała na koniu. Ponadto jeździła „po męsku”, nosiła męski strój do jazdy i doskonale panowała nad koniem. Widać było od razu, iż jest to kobieta silna, dystyngowana, która zawsze osiąga swój cel. Ponadto uwagę przyciągała jej niezwykła uroda i doskonała figura. Laura to kobieta o przepięknych rysach i lazurowych oczach. Całości dopełniają niezwykle bujne blond włosy. Cezary był nią zafascynowany, nie potrafił oderwać od niej wzroku. Wydawało mu się jednak, że kobieta zupełnie nie zwraca na niego uwagi. Laurę określa autor mianem „wdowy - narzeczonej”. W dwa lata po śmierci pierwszego męża, kobieta zaręczyła się z bogatym panem Barwickim. Ich relacja nie była bynajmniej oparta na wzajemnej miłości i fascynacji. Stanowiła raczej rodzaj umowy handlowej. Pani Laura potrzebowała bowiem pieniędzy, Barwicki natomiast chciał podwyższyć swoją pozycję w społeczeństwie. W ten „idealny” związek wkroczył Cezary Baryka, który do szaleństwa zakochał się w Laurze, a ona to uczucie kobieta odwzajemniła. Wybuch ich gorącego romansu nastąpił podczas ostatnich przygotowań do balu w Odolanach, gdy pewnego wieczoru Laura odwiozła Cezarego swoim powozem do Nawłoci. Od tamtej pory zakochany Cezary co noc odwiedzał swą wybrankę w jej pałacyku w Leńcach.

Nie dziwi fakt, iż młodszy o dwa lata od Laury Baryka całkowicie zatracił się w relacji z Laurą. Ta bohaterka „Przedwiośnia” to kobieta z krwi i kości. Jest piękna, dystyngowana, namiętna, znająca swoje pragnienia i zawsze osiągająca swój cel. Niewątpliwie jest najciekawszą kobiecą postacią w książce Żeromskiego, nie poddaje się jednoznacznej ocenie. Jej motywacje w działaniach wydają się być oczywiste. Postępuje tak, aby nie stracić swojej pozycji w towarzystwie i majątku. Całe jej życie publiczne ukazane w powieści zdaje się być jedynie zachowaniem konwenansów i grą pozorów. Kobieta ta, dokładnie wiedziała czego chce. Doskonale radziła sobie ze swoim podwójnym życiem. Romansując z Cezarym nie miała skrupułów wobec swego narzeczonego, ani wobec coraz bardziej zakochanego w niej chłopaka. Liczyło się jedynie to, czego ona sama chciała. Pomimo, że odwzajemniała uczucia Baryki nie zamierzała rezygnować ze swoich planów. Jej mężem miał zostać Barwicki, a Cezary jedynie kochankiem. Była kobietą bezwzględną, wyżej ceniła konwenanse niż uczucia. Nawet w sytuacji, gdy narzeczony odkrył jej romans z Baryką nie straciła zimnej krwi. Zdecydowanie stanęła po stronie Barwickiego, tym samym zaparła się swego uczucia do Cezarego. W ten sposób zraniła chłopaka i upokorzyła go jednocześnie. Ostatecznie osiągnęła jednak swój cel i została żoną Barwickiego. Zerwała także wszelkie stosunki z kochankiem. Jednak w czasie ich ostatniego spotkania w Warszawie, wyznała mu, iż jej uczucie nie wygasło. Przyznała także, że Baryka był jedynym mężczyzną, którego w swoim życiu kochała.

Tego samego ranka, kiedy Cezary poznał Laurę, poznał także Wandę Okszyńską. Wanda to szesnastolatka obdarzona ogromnym talentem muzycznym, pozbawiona jednak wszelkich zdolności do nauki. Kiedy została usunięta ze szkoły za brak postępów w nauce, rodzice zdecydowali się wysłać ją na pewien czas do Nawłoci. Wandzia to postać nieco dziwna, można nawet powiedzieć, iż autor przerysował tę bohaterkę: chuda, z długimi rękami i nogami oraz długim warkoczem przykuwała uwagę niezwykłymi oczami o głębokim, nieco szalonym wyrazie. Była podlotkiem, już nie dzieckiem, ale jeszcze nie kobietą. Dziewczyna kochała muzykę, najszczęśliwsza czuła się wtedy, gdy mogła grać na fortepianie w domu państwa Wielosławskich.

Tego ranka Cezary i Hipolit, wróciwszy ze śniadania w Leńcu, usłyszeli w salonie poloneza

A-dur Szopena. Dwaj przyjaciele, którzy byli już po śniadaniu, postanowili poznać pięknie grającą pannę. Wpadli do salonu, pomimo próśb księdza Anastazego, by nie przeszkadzali dziewczynie. Gdy Cezary zobaczył pannę uświadomił sobie, iż już ją widział, kiedy uciekała przed atakującą ją perliczką. Wanda na widok mężczyzn speszyła się i przestała grać, pomimo próśb Hipolita, aby kontynuowała koncert. Cezary chcąc dodać dziewczynie otuchy zaproponował aby zagrali na cztery ręce „Tańce węgierskie” Liszta. Ten jeden moment, jeden mały gest Baryki wystarczył, aby dziewczyna pokochała go miłością pierwszą, głęboką i szaloną. Panna Wanda była wręcz chora z miłości do Cezarego. Nieustannie tęskniła za nim, marzyła, była niemal nieprzytomna z miłości. Stale śledziła ukochanego, niespostrzeżona podążała za nim krok w krok. Miała w sobie coś zwierzęcego, instynktownie wyczuła, że ma rywalkę. Jej największym wrogiem stała się Karolina, znienawidziła ją tak samo mocno, jak kochała Cezarego. Obserwowała Karolinę i Cezarego podczas czułych spotkań, widziała ich spojrzenia i pocałunki. Czara goryczy przelała się na balu w Odolanach, kiedy Cezary tańczył z panną Szarłatowiczówną. Jej nienawiść rosła, zwłaszcza po tym, kiedy Baryka wyśmiał i odrzucił jej uczucie. Chora fascynacja Wandy osobą Cezarego doprowadziła do tragedii- szesnastolatka otruła strychniną swą domniemaną rywalkę. Karolina skonała w męczarniach.

Wanda była samotną, nieszczęśliwą i zakompleksioną dziewczyną, która szukała akceptacji i miłości. Obdarzyła uczuciem kogoś, kto jej miłość wyśmiał i odrzucił. Poczuła się zdradzona. Jej chora miłość doprowadziła do tragicznego finału. Nie sposób ocenić, czy otrucie Karoliny było efektem chwilowej niepoczytalności, szaleństwa i rozpaczy, czy też wielodniowych przygotowań i planów. Wanda Okszynska jest typową szaloną i niezrównoważoną postacią, nie budzi w odbiorcy sympatii, ale raczej złość i politowanie.

Autor „Przedwiośnia” postawił na życiowej drodze swego bohatera w tym samym czasie trzy niezwykłe kobiety. Łagodną, delikatną i doświadczoną przez los Karolinę, wyrachowaną, silną i namiętną Laurę oraz zakompleksioną, zamkniętą w sobie i obłąkaną Wandę. Każda z nich odcisnęła piętno na jego życiu, wpłynęła na jego dalsze postępowanie, nauczyła, że każda decyzja niesie z sobą określone konsekwencje. Wszystkie kobiety poznane w Nawłoci zniknęły z jego życia na zawsze, bohater pozostał sam i samotny w tłumie ludzi.