Analiza i interpretacja

Sonetu Adama Mickiewicza

,,Stepy akermańskie”

Utwór Adama Mickiewicza posiada formę sonetu, który jest formą wymagającą od twórcy wielkiej dyscypliny słowa. Zmusza do zamknięcia treści w ściśle określonych ramach, podporządkowanych zasadzie symetrii pod względem składniowo-intonacyjnym i metrycznym.

Klasyczny sonet składa się z czterech zwrotek. Dwie pierwsze, czterowersowe, mają charakter opisowy. Dwie ostatnie posiadają charakter refleksyjno-filozoficzny i liczą po trzy wersy. Równie ważny jest układ rymów. W zwrotkach opisowych pojawiają się są rymy okalające, w zwrotkach trzywersowych panuje nieco większa dowolność. W zależności od wybranej przez autora odmiany sonetu.

W ,,Stepach akermańskich’’ poeta zachował klasyczny układ zwrotek, a także wykorzystał rymy charakterystyczne dla sonetu włoskiego. Zrezygnował jednak z zasady, która dzieliła tekst na część opisową i refleksyjną. Opis natury pojawia się również w zwrotkach liczących trzy wersy, zaś refleksja zamykająca tekst odnosi się do sytuacji podmiotu lirycznego i nie stanowi uogólnienia o charakterze filozoficznym.

Utwór ma formę monologu lirycznego. Jego tematem jest opis stepu, przez który podróżuje podmiot liryczny. Nie znamy przyczyn tej wędrówki, ani też jej celu – podmiot skupia się bowiem wyłącznie na charakterystyce otoczenia. Nie mówi także o swoich uczuciach, nie nazywa wprost emocji, które odczuwa. Pojawiające się w tekście czasowniki w pierwszej osobie liczby pojedynczej określają wyłącznie czynności związane z podróżą i obserwacją stepu. Dwukrotnie w tekście występuje czasownik w pierwszej osobie liczby mnogiej, użyty w funkcji rozkaźnika. Na ich podstawie możemy wywnioskować, że podmiot liryczny odbywa swą podróż w jakimś towarzystwie, lecz choć jest otoczony ludźmi, woli samotnie obserwować mijany krajobraz.

Step zachwyca swoim pięknem i ogromem. To nasycona kolorami niezmierna przestrzeń, ciągnąca się nieprzerwanie aż po kres horyzontu. Wrażenie nieskończoności, bezkresności stepu osiąga poeta za pomocą niezwykle pięknej i sugestywnej metafory, spajającej konstrukcyjnie całą pierwszą zwrotkę. Step w jego utworze zmienia się w „suchy przestwór oceanu” , wóz w płynącą powoli łódkę, szumiące łąki w fale, kwitnące kwiaty w zagarniającą wszystko powódź, a kępy burzanów w wyspy. Użyty przez poetę oksymoron staje się więc podstawą poetyckiego obrazu o wielkiej sile oddziaływania: podkreśla znikomość człowieka wobec ogromu przestrzeni, oddaje piękno natury, ujawnia szczegóły podróży. Jednak w odróżnieniu od jednolitej barwy morza, step mieni się różnymi kolorami. Za pomocą przenośni i epitetów poeta oddziałuje na zmysły czytelnika, zestawia zieleń traw z czerwienią burzanów i wielobarwnością kwiatów.

Kolor odgrywa również ważną rolę w strofie drugiej. Rozpoczynające ją zdanie informuje o

upływie czasu: „Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu” – stwierdza podmiot liryczny. Wędrowców ogarnia noc, w ciemności zacierają się barwy i szczegóły otoczenia, przedmiotem opisu staje się światło gwiazd i błyszczące od ich poświaty wody Dniestru. Poeta konsekwentnie wykorzystuje metaforykę zastosowaną w pierwszej zwrotce. Zagubiony w bezmiarze stepu podmiot liryczny wypatruje gwiazd, które są „przewodniczkami łodzi”. Niczym żeglarz szuka punktu orientacyjnego, wskazującego dalszą drogę. „Tam z dala błyszczy obłok? Tam jutrzenka wschodzi?”, pyta i sam sobie odpowiada: „to błyszczy Dniestr, to wzeszła lampa Akermanu”. Uderza niewątpliwa malarskość tej strofy, jej kolorystyka i perspektywa: zestawienie mroku i blasku, widniejące w oddali srebrzyste plamy światła, zatarcie konturów.

Jednak mrok nocy nie pozwala na dalszą obserwację natury. Wrażenia wzrokowe ustępują w dalszych strofach wrażeniom słuchowym i zmysłowym. Step ogarnia cisza. Aby opisać stopień jej natężenia, podmiot wylicza odgłosy, które dobiegają do jego uszu. Słyszy ciągnące wysoko żurawie, kołysanie motyla, węża, który „śliską piersią dotyka się zioła”. Czytelnik zdaje sobie sprawę, iż są to dźwięki, jakich ludzkie ucho nie potrafi zarejestrować, że poeta chciał w ten sposób przybliżyć odbiorcy ów niezwykły moment, w którym natura pogrąża się w całkowitym milczeniu. Chciał również ukazać jej oddziaływanie na emocje podmiotu lirycznego. Spokój uśpionej natury nie udziela się bohaterowi wiersza. „W takiej ciszy!” – wyznaje – „tak ucho natężam ciekawie, że słyszałbym głos z Litwy”. To wyznanie, złożone z wykrzyknienia i synekdochy, ujawnia ukryte uczucia podmiotu, pozwala też ostatecznie doprecyzować sytuację liryczną. To sytuacja rozłąki, oddalenia od osób i miejsc, z którymi podmiot liryczny był emocjonalnie związany, za którymi wciąż tęskni i o których myśli. Wędrówka przez step, mimo piękna przyrody, nie ukoiła bólu rozstania. Być może wręcz go podsyciła, uświadamiając ogrom odległości dzielącej go od świata, który opuścił. Wyrażona przez podmiot nadzieja jest więc złudna, żaden głos z Litwy nie przemierzy takiego bezmiaru, nie dotrze do bohatera utworu. Pozostaje mu tylko rezygnacja, wyrażona lapidarnym; „jedźmy, nikt nie woła”.

W liryce opis nie służy obiektywnemu przedstawianiu przedmiotów i rzeczy, ale wyraża subiektywne odczucia podmiotu, który dostrzega te, a nie inne zjawiska w opisywanym świecie poprzez pryzmat własnych uczuć. Podmiot liryczny sobie mówi niewiele. Wszystko, co możemy o nim powiedzieć, jest naszym domysłem, wynikającym z treści dwóch ostatnich wersów. Wiemy również, że choć podróżuje w towarzystwie ludzi, ich towarzystwo nie jest dla niego ważne. W wierszu jest tylko on i otaczająca go przyroda, zachwycająca kolorami, zmieniająca się w zależności od pory dnia, nieskażona przez obecność ludzi. Jej najistotniejszą cechą, którą podmiot dyskretnie akcentuje poprzez poetyckie obrazowanie jest bezmiar.

Bezmiar odległości, bezmiar ciszy to elementy, które fascynują podmiot liryczny, są bliskie jego wrażliwości. Tak więc w wierszu Mickiewicza możemy dostrzec pewną tendencję, obecną również w innych romantycznych dziełach. To nowatorski sposób mówienia o przyrodzie, która traci cechy uniwersalne, ogólnikowe, staje się niepowtarzalna, zmienna, chwilami wręcz przytłaczająca człowieka swym ogromem. W oświeceniu pełniła skromną rolę tła wydarzeń, w romantyzmie stała się pretekstem do wyrażania uczuć. Była niczym szyfr, który mogła złamać tylko jednostka obdarzona wyjątkową emocjonalną przenikliwością. Wzniosła, czasami groźna i surowa, zawsze malownicza i niepowtarzalna, obdarzona własną siłą duchową, odkrywała przez uważnym obserwatorem symboliczne sensy, zbliżające go do tajemnicy istnienia.