Michaś był chłopcem pochodzącym ze wsi. Chodził do gimnazjum w Poznaniu. Żył w czasach zaborów, kiedy na terenie Prus prowadzona był intensywna germanizacja Polaków. Michaś, wychowywany w polskim duchu patriotycznym nie potrafił sobie poradzić z taką rzeczywistością. Co w konsekwencji spowodowało jego śmierć.

Nie były to jednak jedyne przyczyny, dlatego też według mnie za to co się stało winą obarczyć można bardzo wiele osób jego matkę, pana Wawrzynkiewicza lub niemieckich nauczycieli.

Michaś był jedynakiem, wychowywany w domu, w którym raczej niczego nie brakowało. Nie dziwi więc, że był oczkiem w głowie swojej matki, która rozpieszczała go i widziała w nim same zalety. Chłopiec poszedł do szkoły przekonany o swoim geniuszu i nieograniczonych zdolnościach. Jednak to, co spotkało go w gimnazjum, było zgoła odmienne od jego imaginacji. Nauczyciele okazali się mieć do niego inne podejście niż pan Wawrzynkiewicz, nie lubili go i nie ukrywali tego, na pewno nie pomagali mu zdobywać dobrych stopni. Michaś nadal jednak żył złudzeniem podsycanym przez jego matkę. Uczył się więc prawie przez cały czas by osiągać dobre wyniki, by zadowolić swoją rodzicielkę. Dużą presje wywierał też na chłopca fakt słabego zdrowia jego matki, bardzo duży w tym udział miał ksiądz, który w pisanych listach wręcz mówił o tym, że choroba kobiety jest spowodowana zmartwieniami jakie dostarcza jej syn.

Osobą, która powinna być najrozsądniejsza, a zarazem ponosząca największa odpowiedzialność za Michasia był pan Wawrzynkiewicz. Mieszkając razem z nim, powinien dbać nie tylko o jego edukację, lecz również o stan zdrowia, a w tym miejscu popełnił wiele zaniedbań. Pozwalał mu na siedzenie nad ksiazkami długo po nocach, zamiast zmusić go do zażycia snu, nie wychodził też z nim na spacery, mimo że zdawał sobie sprawę jak bardzo potrzebne jest chłopcy słońce i świeże powietrze.. Jego obowiązkiem było też poinformować matkę Michasia o tym jak faktycznie wyglądał san jego osiągnięć szkolnych. Kiedy w końcu, o wiele za późno, się na to zdecydował. Reakcja kobiety była jak najbardziej na miejscu, na pewno była by też taka, gdyby dowiedziała się o wszystkim wcześniej i na pewno było by to bardzo dobre dla zmęczonego Michasia.

Największym złem zdawać by się mogli niemieccy nauczyciele. Nie pragnący zobaczyć w Michasiu tego co było dobre, lecz widzieli w nim same wady. Największą, brak zdolności lingwistycznych, nie potrafienie nauczenia się poprawnego mówienia po Niemiecku. Po nich jednak nie należało spodziewać się niczego innego, wybrani byli tak, by nadawać się właśnie do takiej pracy w szkole, choć należy zauważyć, że potrafili też doceniać chłopca jeśli pokazał to, czego się nauczył.

Nasuwa się więc wniosek, ze paradoksalnie największą krzywdę Michasiowi, zrobili Ci, którzy kochali go najbardziej. Chłopiec zmarł, bo nie był dość silny fizycznie i psychicznie, by wytrzymać to co na niego spadło. Ową siłę mogli w nim wykształcić wcześniej najbliżsi, nie zrobili jednak tego, a skutki były straszne.